Blundstone. Kiedy funkcja wygrywa z formą i staje się stylem

Są produkty, które najpierw trafiają na wybiegi, a potem do codzienności. Blundstone zrobił to odwrotnie. Najpierw był narzędziem pracy, a dopiero później został odkryty przez kulturę, która zaczęła traktować jego surowość jako nowy rodzaj stylu.

Blundstone to jedna z tych marek, które powstały daleko od wielkich centrów mody, a mimo to zbudowały globalną rozpoznawalność właśnie dzięki temu, że nigdy nie próbowały być modowe w klasycznym sensie. Ich historia zaczyna się w połowie XIX wieku w Australii, a dokładniej na wyspie Tasmania, gdzie w 1855 roku przybyli z Anglii John i Eliza Blundstone. Początkowo John nie zajmował się w ogóle butami, tylko produkcją bryczek i wozów, czyli pracą czysto rzemieślniczą, związaną z realnymi potrzebami kolonii. Dopiero w 1870 roku zaczął importować obuwie z Anglii, a chwilę później uruchomił własną produkcję w Hobart, co uznaje się za faktyczny początek marki.

To, co od początku definiowało Blundstone, to nie estetyka, tylko funkcja. To jest but całoroczny, który doskonale sprawdzi się przez cały rok.

Tasmania była miejscem o surowym klimacie i trudnym terenie, więc buty musiały być odporne, wygodne i możliwie proste w konstrukcji. Marka szybko zaczęła produkować obuwie dla robotników, farmerów i później także dla wojska, czyli dla ludzi, którzy nie kupują butów dla wyglądu, tylko dlatego, że muszą przetrwać dzień pracy. To właśnie ta użytkowość stała się fundamentem jej DNA.

 

Banner Image
Blundstone trafiły do świata kultury nie dlatego, że chciały, ale dlatego, że okazały się symbolem czegoś prawdziwego i niewymuszonego.

Najbardziej charakterystycznym produktem Blundstone stały się sztyblety, czyli krótkie buty do kostki bez sznurowania, z elastycznymi panelami po bokach. To właśnie ten prosty, niemal archetypiczny model okazał się kluczem do sukcesu. Buty były łatwe do założenia, odporne na warunki pogodowe i wygodne nawet przy wielogodzinnym użytkowaniu. Z czasem zaczęto stosować rozwiązania technologiczne, takie jak wulkanizowane podeszwy czy amortyzujące wkładki, które zwiększały ich trwałość i komfort. Przez dziesięciolecia Blundstone funkcjonowało jako marka praktyczna, wręcz robocza, ale przełom nastąpił wtedy, gdy ten sam produkt zaczął trafiać do zupełnie innego kontekstu. W latach 80. XX wieku marka weszła na rynki międzynarodowe, a jej buty zaczęły pojawiać się w Europie i USA. To był moment, w którym coś, co powstało jako narzędzie pracy, zostało odkryte przez kulturę miejską. W efekcie sztyblety zaczęły trafiać nie tylko na farmy i budowy, ale też na ulice miast, do środowisk kreatywnych, na plan filmowy czy do garderoby ludzi, którzy szukali czegoś trwałego i niewymuszonego. Marka przez dekady w ogóle nie podpisywała kontraktów reklamowych z gwiazdami, a mimo to była regularnie wyłapywana na ulicy i w paparazzi. W pewnym momencie lista osób, które po prostu nosiły te buty prywatnie, zaczęła wyglądać jak lineup festiwalu filmowego: David Beckham, Brad Pitt, Paul Rudd czy Jake Gyllenhaal.

Banner Image
To rzadki przypadek produktu, który nie musi się adaptować do różnych środowisk, bo od początku został zaprojektowany tak, żeby wytrzymać niemal każde z nich.

Blundstone stały się czymś w rodzaju nieformalnego uniformu dla ludzi z branż kreatywnych, szczególnie w Nowym Jorku czy Londynie. Media modowe pisały wręcz, że to ’but lat 20. XXI wieku’, właśnie dlatego, że łączy autentyczność z funkcjonalnością. Aktorka Sarah Snook wzięła w nich ślub. I nie był to żaden stylizowany performance, tylko kameralna ceremonia w czasie pandemii, gdzie wygoda i autentyczność wygrały z klasyczną elegancją. Z kolei Kate Middleton chętnie zakłada je podczas oficjalnych i półoficjalnych wyjazdów, na przykład w terenie czy przy aktywnościach outdoorowych. To znowu ciekawy sygnał, że zamiast luksusowych marek wybiera się coś, co komunikuje praktyczność i brak dystansu. Ciekawe jest przy okazji to, że same buty praktycznie się nie zmieniły – ten sam prosty model, który powstał jako narzędzie pracy w Tasmanii, dziś noszą zarówno robotnicy, jak i gwiazdy kina, członkowie rodzin królewskich czy artyści. Nie dlatego, że ktoś go 'wymyślił na nowo’, tylko dlatego, że świat zaczął szukać dokładnie tego, czym on był od początku czyli prostym, wytrzymałym obuwiem do codziennego użytkowania. Dlatego Blundstone bardzo ostrożnie poszerza swoją ofertę, ale robi to w zgodzie z własnym DNA. Dobrym przykładem jest seria chodaków Originals oznaczona numerami #2421, #2422 i #2423, która w gruncie rzeczy jest próbą przełożenia tej samej filozofii na jeszcze bardziej codzienny, niemal domowo miejski kontekst. To nadal są buty maksymalnie uproszczone w formie, wykonane ze skóry i oparte na tych samych rozwiązaniach technologicznych co klasyczne modele, jak amortyzujące wkładki czy wytrzymałe podeszwy, ale pozbawione już nawet tej minimalnej formalności, którą daje cholewka sztybletu. Więcej dowiecie się na blundstone.com.