Złota klatka Instagrama. Gdy przestajesz publikować zdjęcia, a zaczynasz publikować własną legendę

Być może największym oszustwem mediów społecznościowych nie jest to, że pozwalają nam udawać kogoś innego. Być może ich największym sukcesem jest przekonanie nas, że ten awatar naprawdę jest nami.
F5 Default Featured Image

W pewnym momencie przestajesz publikować zdjęcia. Zaczynasz publikować własną legendę. To subtelna granica. Najpierw wybierasz korzystniejsze ujęcie. Potem lepsze światło. Potem zdjęcie z wakacji zamiast zdjęcia z wtorku. Potem filtr. Potem kilka filtrów. Potem usuwasz coś, co nie pasuje do narracji. Potem zaczynasz żyć tak, aby produkować materiał do tej narracji. A później przychodzi najdziwniejszy moment całej tej historii. Spotkanie w rzeczywistości. Nie dlatego, że rzeczywistość jest gorsza, ale dlatego, że jest niekontrolowalna. Instagram jest przestrzenią absolutnej kontroli. Można wybrać kadr, czas, emocję, perspektywę i wersję siebie, którą zobaczą inni. Rzeczywistość działa inaczej. Nie zna retuszu. Nie pozwala usunąć nieudanego ujęcia. Nie daje możliwości przeprowadzenia trzydziestu prób przed publikacją. W świecie randek i relacji ten problem zaczyna być szczególnie widoczny.

Coraz częściej mówi się nie o lęku przed odrzuceniem, ale o lęku przed demaskacją.

Nie chodzi o to, że ktoś jest mniej atrakcyjny niż na zdjęciach. Chodzi o coś znacznie głębszego. Spotkanie twarzą w twarz oznacza konfrontację dwóch wersji człowieka. Tej prawdziwej i tej starannie wyprodukowanej. Badacze od kilku lat obserwują zjawisko, które psychologowie nazywają strategiczną autoprezentacją. W jednym z badań wykazano, że kobiety o wyższym poziomie samouprzedmiotowienia częściej tworzą mniej autentyczne i bardziej strategiczne wersje siebie w mediach społecznościowych oraz aplikacjach randkowych. Innymi słowy, im większa koncentracja na własnym wyglądzie jako projekcie do zarządzania, tym większa skłonność do budowania cyfrowej persony zamiast prezentowania siebie.

To nie jest jednak opowieść o kobietach. To opowieść o kulturze.

Kultura influencerów stworzyła środowisko, w którym autentyczność stała się produktem. Każdy ma być naturalny, ale naturalny w odpowiedni sposób. Niedoskonały, ale fotogenicznie niedoskonały. Prawdziwy, ale tylko w zakresie zaakceptowanym przez algorytm. Powstał osobliwy paradoks. Im bardziej internet zaczął nagradzać autentyczność, tym bardziej nauczyliśmy się ją inscenizować. Badania pokazują również, że fałszywa autoprezentacja wiąże się ze wzrostem lęku przed negatywną oceną. To ważna obserwacja. Człowiek nie staje się zakładnikiem własnego wizerunku dlatego, że oszukuje innych. Staje się zakładnikiem dlatego, że zaczyna obawiać się momentu, w którym maska przestanie działać. Być może właśnie dlatego tak wiele osób doświadcza dziś dziwnego rodzaju społecznego wyczerpania. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości pokazywania siebie światu. Nigdy wcześniej tak wiele osób nie odczuwało jednocześnie lęku przed byciem naprawdę zobaczonym.

SPOŁECZEŃSTWO