Miłość na starym systemie operacyjnym
Mona Chollet wychodzi z prostego założenia. Większość naszych wyobrażeń o miłości wydaje się naturalna wyłącznie dlatego, że odziedziczyliśmy je po poprzednich pokoleniach. Traktujemy je jak prawa natury, podczas gdy są w dużej mierze produktem określonych warunków historycznych, ekonomicznych i społecznych. Problem polega na tym, że warunki się zmieniły, a wzorce pozostały.
Jednym z głównych tematów książki jest nierównowaga wpisana w tradycyjne relacje heteroseksualne.
Chollet pokazuje, że nawet w związkach deklarujących partnerstwo kobiety bardzo często wykonują większą część niewidzialnej pracy emocjonalnej. To one częściej dbają o relacje rodzinne, pamiętają o ważnych sprawach, zarządzają atmosferą związku, inicjują rozmowy o problemach i biorą odpowiedzialność za emocjonalne funkcjonowanie relacji. W efekcie wiele kobiet doświadcza paradoksalnego poczucia samotności nawet wtedy, gdy formalnie pozostają w związku.
Autorka dużo miejsca poświęca również temu, jak romantyczna kultura nauczyła kobiety traktować miłość jako centralny projekt życiowy.
Literatura, kino i kultura popularna przez dekady opowiadały tę samą historię. Spełnienie przychodzi wraz z odnalezieniem odpowiedniego partnera. Chollet przekonuje, że ten model okazuje się coraz bardziej problematyczny w świecie, w którym kobiety dysponują własną podmiotowością, niezależnością ekonomiczną i możliwością samodzielnego kształtowania życia. Miłość pozostaje ważna, ale przestaje być jedynym źródłem sensu. Jednocześnie książka nie przedstawia mężczyzn jako przeciwników. To ważne, bo Chollet nie interesuje wojna płci. Znacznie bardziej interesuje ją mechanizm. Pokazuje, że tradycyjne wzorce szkodzą również mężczyznom. Wychowywani do tłumienia emocji, samowystarczalności i dystansu często wchodzą w dorosłość z ograniczoną zdolnością budowania głębokiej bliskości. Oczekuje się od nich siły, ale rzadziej uczy się ich intymności. Najciekawsza teza książki dotyczy jednak samej natury współczesnej miłości.
Chollet sugeruje, że żyjemy w okresie przejściowym. Stary model związku przestaje działać, a nowy jeszcze się nie wykształcił.
Właśnie dlatego tak wiele osób doświadcza dziś frustracji. Nie dlatego, że oczekujemy od relacji zbyt wiele. Nie dlatego, że ludzie stali się bardziej egoistyczni. Raczej dlatego, że próbujemy połączyć nowoczesne pragnienie równości, autonomii i samorealizacji z instytucją, która przez większość swojej historii opierała się na zależności i hierarchii. W tym sensie Wymyślić miłość na nowo nie jest książką o rozpadzie relacji. Jest książką o ich transformacji. Chollet nie twierdzi, że miłość się skończyła. Twierdzi coś znacznie ciekawszego. Że być może dopiero teraz zaczynamy ją wymyślać od początku.