Czy hype na weganizm rzeczywiście osłabł? Co mówią dane?
W USA odsetek osób deklarujących się jako weganie jest od lat niski i względnie stabilny. Gallup w 2023 r. raportował 1% identyfikujących się jako weganie i 4% jako wegetarianie, bez wyraźnych zmian względem wcześniejszych pomiarów. W Wielkiej Brytanii, zamiast odpływu, częściej widać przejście z deklaracji stałego weganizmu do modelu sezonowego lub częściowego. Przykładowo YouGov podawał, że 3% Brytyjczyków planuje być weganami w styczniu 2026 w ramach Veganuary. To nie mówi o stałej diecie, ale pokazuje, że zjawisko nadal ma masową rozpoznawalność, tylko częściej przybiera formę wyzwania i elastycznych praktyk.
Wiele analiz z rynku żywności roślinnej wskazuje na dojrzewanie kategorii: mniej euforii, więcej selekcji, a konsumenci częściej wybierają podejście ograniczam mięso zamiast przechodzę na pełny weganizm.
ProVeg opisuje wysokie udziały flexitarian w Europie i intencje dalszego ograniczania mięsa. W branży gastro też widać zmiany. Z jednej strony media opisują falę zamknięć i zmiękczania konceptów, czyli dodawania dań mięsnych do wcześniej w pełni roślinnych menu. The Guardian pisał o zamykaniu lokali i presji kosztowej w gastronomii oraz zmianie podejścia części restauratorów. W USA głośne były kłopoty i restrukturyzacje sieci roślinnych: Veggie Grill ograniczało liczbę lokali, Planta wchodziła w procedury upadłościowe, Neat Burger zamknęło wszystkie lokale w UK. Z drugiej strony, jeśli spojrzeć na infrastrukturę roślinnego jedzenia w metropoliach, to nadal jest ona duża i w wielu miejscach rośnie.
Scena nie znika, tylko przechodzi okres selekcji podobny do całej gastronomii po pandemii i w warunkach wysokich kosztów.
A zatem spadek liczby konkretnych wegańskich lokali w niektórych miastach może być bardziej skutkiem kryzysu i kosztów w gastronomii niż dowodem masowego porzucenia kuchni roślinnej. Ale jest też element zmiany popytu: lokale, które liczyły tylko na twardą grupę wegan, mają trudniej, a lepiej radzą sobie te, które sprzedają kuchnię roślinną szerzej, także fleksitarianom. Ciekawą perspektywę rzuca także spojrzenie na notowania spółek giełdowych, zajmujących się wegańskim jedzeniem. Na giełdzie najbardziej oberwał segment plant based meat 1.0, który stał się symbolem przetworzenia, wysokiej ceny i rozczarowania smakiem. Najbardziej sugestywny przykład ochłodzenia entuzjazmu to Beyond Meat. Firma od lat ma problem z rentownością i popytem, a w raportach finansowych notowała spadki przychodów, np. w III kw. 2025 r. przychody spadły o 13,3% r/r do 70,2 mln USD. Jesienią 2025 r. Reuters opisywał drastyczne spadki kursu i dużą operację wymiany długu na akcje, co rozwadniało dotychczasowych akcjonariuszy i było sygnałem finansowej presji.
Pamiętajmy jednak, że wegańska scena to nie tylko zamienniki mięsa. W napojach roślinnych sytuacja jest zupełnie inna.
Oatly w komunikacie wynikowym za 2025 r. raportowało poprawę wyników i dodatni EBITDA w 2025 r., wraz z umiarkowanym wzrostem przychodów. Jednocześnie Financial Times opisywał, że w USA rynek mleka roślinnego miał słabszy okres, co pokazuje, że segmenty roślinne zachowują się różnie w zależności od kategorii i kraju. To nie musi oznaczać odwrotu od roślinności jako takiej, raczej od konkretnej obietnicy produktu. Raport konsumencki Good Food Institute zwraca uwagę na istotny odsetek tzw. lapsed consumers w USA, czyli osób, które próbowały roślinnych zamienników mięsa, ale przestały je kupować w ostatnim roku. To pasuje do tezy o 'odwrocie’ od pewnych produktów, ale bardziej jako korekcie po boomie niż końcu trendu.
Z kolei organizacje branżowe i badawcze podkreślają, że rośnie znaczenie produktów mniej przetworzonych oraz że konsumenci nadal chcą opcji roślinnych, tylko inaczej rozumieją zdrowo i smacznie.
Co odpowiada za te zmiany? Ochłodzenie wokół weganizmu i części segmentu plant based może mieć wymiar nie tylko ekonomiczny, ale i kulturowo polityczny. W ostatnich latach w wielu krajach Zachodu obserwujemy wyraźny zwrot w stronę narracji bardziej konserwatywnej, akcentującej tradycję, tożsamość narodową, sceptycyzm wobec progresywnych mód i dystans do projektów postrzeganych jako element agendy elit. Weganizm, zwłaszcza w swojej najbardziej ideologicznej odsłonie, bywał przedstawiany jako część szerszego pakietu zmian obyczajowych i klimatycznych, z którymi część społeczeństw zaczęła się dystansować. W takim klimacie kulturowym konsumenci częściej odchodzą od deklaratywnych tożsamościowych wyborów żywieniowych na rzecz bardziej pragmatycznych decyzji, co może osłabiać dynamikę rynku opartego na silnym przekazie ideowym. Nie musi to oznaczać zaniku diety roślinnej jako takiej, ale raczej jej odpolitycznienie i włączenie w szerszy, mniej ideologiczny mainstream.