AI Camera – Fabjański fotograf odblokowuje poziom inżyniera
Paweł Fabjański od lat funkcjonuje na styku fotografii komercyjnej i autorskiego eksperymentu. To jeden z tych twórców, którzy bez problemu odnajdują się w dużych produkcjach dla marek, ale równie chętnie wychodzą poza bezpieczne ramy zleceń i testują własne pomysły.
Na polskiej scenie wizualnej uchodzi za postać, która nie tylko realizuje obrazy, ale też rozbiera proces ich powstawania na części pierwsze i sprawdza, co jeszcze da się z nim zrobić.
Najnowszy projekt Paweł Fabjański wpisuje się dokładnie w ten sposób myślenia. To nie jest klasyczna sesja ani nawet zamknięta instalacja artystyczna, ale raczej otwarty eksperyment na styku hardware i software, w którym fotografia staje się tylko jednym z elementów większego systemu. Fabjański buduje własny cyfrowy aparat, który ma działać jak narzędzie do rejestrowania I przetwarzania obrazu, ale jednocześnie jak pewnego rodzaju interfejs między człowiekiem a sztuczną inteligencją.
'Poczułem, że AI może działać jak trampolina - pozwala przekraczać własne ograniczenia i wskakiwać na poziom, który wcześniej był poza zasięgiem.'
Punktem wyjścia jest pomysł, by oddać część procesu projektowania urządzenia modelowi językowemu AI w tym projekcie nie pełni roli prostego generatora obrazów, tylko raczej konsultanta, który podpowiada kierunki, sugeruje rozwiązania i pomaga wizualizować koncepcje jeszcze zanim zostaną fizycznie zrealizowane. Fabjański traktuje ją jak partnera w procesie, który nie zastępuje autora, ale zmienia sposób, w jaki autor dochodzi do finalnego efektu. – Wiele osób kojarzy mnie z fascynacją nowymi technologiami, w tym także ze sztuczną inteligencją. Prawda jest jednak taka, że do generatywnego AI podchodzę z dużą rezerwą i korzystam z niego raczej sporadycznie. Generowanie obrazów i wideo wciąż budzi we mnie lekki opór. Coś mi w tym procesie nie do końca pasuje, brakuje mi poczucia twórczej satysfakcji, a większość rzeczy, które widzę w sieci, zwyczajnie mnie nie przekonuje. Za to moment, w którym zbudowałem własny aparat, napisałem do niego oprogramowanie i zrobiłem nim pierwsze zdjęcia, był czystą twórczą satysfakcją. Poczułem, że AI może działać jak trampolina – pozwala przekraczać własne ograniczenia i wskakiwać na poziom, który wcześniej był poza zasięgiem – pisze Fabjański. Od strony technicznej projekt polega na zbudowaniu własnego aparatu fotograficznego , który łączy elementy fizyczne z cyfrowymi. Urządzenie ma zbierać dane, reagować na bodźce i przekształcać je w obraz lub sekwencję wizualną. Kluczowe jest to, że nie jest to gotowy produkt ani zamknięte rozwiązanie. Całość ma charakter prototypu, który ewoluuje w trakcie pracy. Kolejne iteracje powstają na bazie testów, błędów, sugestii generowanych przez AI oraz kolejnych pomysłów, które w trakcie tworzenia przychodzą Fabjańskiemu do głowy.
Efektem jest urządzenie, który nie tylko rejestruje obraz, ale też go przetwarza.
Pierwszy etap projektu skupia się na hardware. Fabjański buduje autorską elektronikę aparatu widzącego w spektrum podczerwieni, opartą na podzespołach dostępnych w ekosystemie Raspberry Pi. To podejście ma w sobie coś z cyberpunkowego DIY, bo pozwala mu samodzielnie decydować o funkcjach i wyglądzie sprzętu, a jednocześnie otwiera pole do współpracy z AI już na etapie projektowania. Istotne jest też założenie osobiste, Fabjański podkreśla, że nie ma wcześniejszego doświadczenia w projektach elektronicznych, więc cały proces staje się dla niego eksperymentem i wyzwaniem, które jest w stanie zrealizować właśnie dzięki wsparciu modeli językowych. AI pełni tu rolę przewodnika, który pomaga przejść przez złożone zagadnienia techniczne.
instagram.com/pawel_fabjanski/
Drugi etap przenosi ciężar pracy na software. Programowanie aparatu odbywa się przy intensywnym wsparciu narzędzi AI, które stają się partnerami w procesie kodowania. Fabjański wchodzi w obszar, w którym wcześniej się nie poruszał, czyli tworzenie działających aplikacji, i robi to przy użyciu narzędzi takich jak Cursor czy Antigravity. To moment, w którym AI przestaje być tylko konsultantem koncepcyjnym, a zaczyna realnie wpływać na działanie systemu, pomagając pisać kod, testować rozwiązania i rozwijać funkcjonalności urządzenia.
Efektem tych dwóch etapów jest aparat, który nie tylko rejestruje obraz, ale też go przetwarza. Jednym z przykładów jest zastosowanie algorytmu sortującego piksele (którego ojcem jest Kim Asendorf), który przekształca zdjęcia w charakterystyczne, rozmyte struktury wizualne. Co ciekawe, ten proces odbywa się bezpośrednio na urządzeniu i nie wykorzystuje AI, co pokazuje, że Fabjański świadomie balansuje między klasycznym przetwarzaniem a wsparciem sztucznej inteligencji. AI jest narzędziem tam, gdzie przyspiesza lub umożliwia pracę, ale nie jest jedynym źródłem efektu końcowego.