Dopiero po udomowieniu zwierząt człowiek odkrył, że do prokreacji potrzebny jest mężczyzna
Wielokrotnie pisaliśmy o tym, że patriarchat nie pojawił się nagle jako abstrakcyjny system ideologiczny, ale wyrósł z bardzo konkretnych zmian ekonomicznych i środowiskowych. Momentem przełomowym była rewolucja neolityczna, czyli czas, gdy ludzie zaczęli porzucać tryb życia łowców zbieraczy, osiadać na stałe, uprawiać ziemię i hodować zwierzęta. To właśnie wtedy pojawiły się magazynowane plony, własność, handel, dziedziczenie w linii męskiej i potrzeba obrony zgromadzonych zasobów. Ale równolegle z tym procesem wydarzyło się coś jeszcze znacznie bardziej fundamentalnego.
Człowiek zaczął rozumieć mechanizm prokreacji.
Dziś wydaje się to niewiarygodne, ale wielu antropologów i historyków religii uważa, że przez ogromną część historii homo sapiens związek między współżyciem seksualnym a narodzinami dzieci nie był dla ludzi oczywisty. W społecznościach łowców zbieraczy ciąża pojawiała się po wielu tygodniach albo miesiącach od aktu seksualnego, co utrudniało dostrzeżenie bezpośredniej zależności przyczynowo skutkowej. Dodatkowo wiele społeczności funkcjonowało w modelach bardziej wspólnotowych seksualnie, gdzie relacje partnerskie były mniej trwałe niż później w społeczeństwach rolniczych.
W takim świecie kobieta jawiła się jako istota niemal magiczna. To ona dawała życie.
To w jej ciele pojawiało się nowe istnienie. Nic dziwnego, że w paleolicie i wczesnym neolicie powstawały figurki Wenus, kult bogiń płodności i symboliczne przedstawienia kobiecego ciała. Wiele badań sugeruje, że część dawnych społeczności mogła funkcjonować w modelach matrylinearnych albo matrylokalnych, gdzie pokrewieństwo i dziedziczenie liczone były przez linię kobiecą. Nie oznacza to koniecznie pełnego matriarchatu w nowoczesnym sensie politycznym, ale kobieta zajmowała pozycję znacznie bardziej centralną symbolicznie i społecznie niż później. Dziecko było bezdyskusyjnie związane z matką. Ojcostwo pozostawało natomiast mniej oczywiste biologicznie i społecznie. Punktem zwrotnym mogła być właśnie hodowla zwierząt. Obserwacja stad pozwoliła ludziom zauważyć coś, czego wcześniej nie rozumieli w pełni. Rozmnażanie nie było wyłącznie tajemniczą mocą kobiecego ciała. W procesie konieczny był również samiec.
To mogło być jedno z najważniejszych poznawczych odkryć w historii człowieka, choć rzadko opisuje się je w ten sposób.
Antropolodzy tacy jak Friedrich Engels czy później badacze pokroju Gerda Lernerwiązali właśnie ten moment z początkiem głębokiej transformacji społecznej. Kiedy mężczyzna zrozumiał, że jego udział jest niezbędny do pojawienia się potomstwa, zmieniła się logika całego systemu społecznego. W świecie rolniczym i hodowlanym dzieci przestały być wyłącznie częścią wspólnoty. Stały się także potencjalnymi dziedzicami ziemi, stad i zgromadzonych zasobów. A skoro pojawiła się własność, pojawiła się też obsesja kontroli nad dziedziczeniem. To właśnie dlatego w wielu społeczeństwach zaczęły dominować patrylinearność i patrylokalność. Mężczyźni chcieli mieć pewność, że przekazują majątek własnym biologicznym potomkom.
I tutaj dochodzi do ogromnej zmiany statusu kobiety.
Wcześniej była ona związana z tajemnicą życia i sakralnością płodności. W społeczeństwach rolniczych coraz częściej zaczęła być postrzegana przez pryzmat kontroli reprodukcji i ciągłości rodu. Nieprzypadkowo właśnie wtedy pojawiają się bardziej restrykcyjne normy seksualne, małżeństwo jako instytucja ekonomiczna i silniejsza kontrola nad kobiecą seksualnością. Patriarchat okazuje się więc nie tylko efektem siły fizycznej mężczyzn, ale także skutkiem nowego modelu ekonomicznego i nowego rozumienia biologii. To bardzo ważne, bo współczesne dyskusje o patriarchacie często przedstawiają go jako coś odwiecznego i naturalnego. Tymczasem z perspektywy antropologii jest to stosunkowo młody system społeczny. Homo sapiens przez większość swojej historii żył w małych grupach łowców zbieraczy. Rolnictwo pojawiło się zaledwie około dziesięciu do dwunastu tysięcy lat temu, czyli dosłownie chwilę temu w skali ewolucyjnej.
Rewolucja neolityczna zmieniła więc nie tylko dietę i organizację pracy. Zmieniła także sposób rozumienia rodziny, płci i biologii człowieka.
Odkrycie związku między seksem a narodzinami dzieci mogło być jednym z tych momentów, które przedefiniowały całą strukturę społeczną. I być może właśnie dlatego patriarchat okazał się tak trwały. Nie został zbudowany wyłącznie na przemocy czy kulturze, ale na nowym modelu ekonomicznym połączonym z nowym rozumieniem reprodukcji.