Robot został mnichem

Jeszcze niedawno pytaliśmy, czy maszyny zastąpią ludzi w fabrykach i biurach. Dziś zaczynamy zadawać znacznie bardziej niepokojące pytania. Czy robot może reprezentować wartości religijne?
.get_the_title().

W Korei Południowej doszło właśnie do wydarzenia, które jeszcze niedawno brzmiałoby jak scena z serialu science fiction. Robot o imieniu Gabi został oficjalnie wyświęcony na buddyjskiego mnicha przez zakon Jogye, największą szkołę buddyzmu w kraju. Ceremonia odbyła się w świątyni Jogyesa w Seulu i wyglądała zaskakująco tradycyjnie. Gabi prowadził procesję mnichów recytujących modlitwy, miał na sobie szaro brązowe szaty, czarne buty, buddyjski różaniec i rękawiczki imitujące ludzką skórę. W trakcie rytuału robot odpowiadał na pytania dotyczące oddania Buddzie oraz naukom buddyzmu. Problem polegał tylko na tym, że odpowiadała maszyna. Sam robot nie posiada świadomości ani autonomicznej duchowości. Według przedstawicieli świątyni jego ruchy były sterowane zdalnie zza kulis, a wypowiedzi zostały wcześniej nagrane przez jednego z mnichów i przesłane producentowi urządzenia. To jednak nie zmienia faktu, że buddyjski zakon potraktował całe wydarzenie niezwykle poważnie i symbolicznie.

W oficjalnym komunikacie zakon Jogye stwierdził, że wyświęcenie robota oznacza, iż technologia powinna być rozwijana zgodnie z wartościami współczucia, odpowiedzialności i mądrości oraz symbolizuje nowe możliwości współistnienia ludzi i technologii.

Najciekawsze jest jednak to, że koreański buddyzm nie traktuje tego jako jednorazowego performansu. To element szerszej strategii otwierania religii na nowe technologie i młodsze pokolenia. Buddyzm, podobnie jak chrześcijaństwo, od lat traci w Korei popularność, szczególnie wśród młodych ludzi, którzy coraz częściej postrzegają tradycyjne instytucje religijne jako anachroniczne. W styczniu przewodniczący zakonu Jogye, czcigodny Jinwoo, zapowiedział oficjalnie większe wykorzystanie sztucznej inteligencji w działalności religijnej. W praktyce oznacza to próbę odpowiedzi na pytanie, które jeszcze niedawno wydawało się absurdalne. Czy religia może funkcjonować w świecie sztucznej inteligencji nie jako przeciwnik technologii, lecz jako jej partner. Robot Gabi ma być właśnie symbolem tej zmiany.

Według przedstawicieli zakonu jego obecność ma pokazać, że buddyzm nie stoi w kontrze do nowoczesności.

Podczas ceremonii Gabi otrzymał również specjalne ślubowania dostosowane do robotycznej natury. Wśród zasad znalazły się między innymi szacunek dla życia, zakaz niszczenia innych robotów i przedmiotów, obowiązek słuchania ludzi, zakaz oszukiwania oraz oszczędzanie energii i unikanie przeładowania baterii. Ten moment pokazuje coś bardzo ciekawego. Religia zaczyna tworzyć etykę nie tylko dla ludzi, ale także dla maszyn. Część komentatorów uznała wydarzenie za dystopijne i pozbawione duchowego sensu. Pojawiły się głosy, że robot mnich jest raczej elementem marketingowej strategii zwiększania widoczności buddyzmu niż autentycznym doświadczeniem religijnym. Taką interpretację przedstawiła między innymi profesor antropologii Sujung Kim z Johns Hopkins University, która stwierdziła, że buddyzm historycznie nie był religią nastawioną na aktywne pozyskiwanie wiernych, ale dziś może próbować wzmacniać swoją pozycję społeczną i kulturową właśnie przez tak spektakularne działania.

SURPRISE