Jutro 'Dzień Wyzwolenia’. Co przyniosą nowe cła Trumpa?

Nowe regulacje mają objąć przede wszystkim importowane samochody osobowe i lekkie ciężarówki, na które zostanie nałożone 25-procentowe cło – w miejsce dotychczasowej stawki wynoszącej 2,5%. To ogromna zmiana, która ma charakter nie tylko ekonomiczny, ale też symboliczny.
Ma pokazać, że Stany Zjednoczone ponownie stawiają na produkcję krajową i gospodarczy patriotyzm.
Donald Trump zapowiedział ten dzień jako swoisty Dzień Wyzwolenia (ang. Liberation Day), który ma być momentem odzyskiwania kontroli nad handlem międzynarodowym. Nowe taryfy nie ograniczają się wyłącznie do branży motoryzacyjnej. W planach są również cła na kluczowe surowce, takie jak drewno i produkty leśne, a także na półprzewodniki i leki. Choć dokładne stawki i zakres tych dodatkowych opłat nie zostały jeszcze ujawnione, jasne jest, że będą one miały wpływ na strategiczne gałęzie przemysłu – nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie. Wprowadzenie nowych ceł może mieć istotne skutki dla globalnej gospodarki. Przede wszystkim oznacza to wzrost cen importowanych towarów na rynku amerykańskim.
Konsumenci w USA mogą spodziewać się podwyżek cen pojazdów, elektroniki i leków, co z kolei może napędzić inflację.
Ekonomiści ostrzegają, że takie działania, choć być może korzystne z punktu widzenia niektórych producentów krajowych, mogą pogłębić problemy budżetowe przeciętnych obywateli i obniżyć ich siłę nabywczą. Reakcja partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych również nie pozostaje bierna. Kraje takie jak Chiny, Japonia i Korea Południowa już zapowiedziały, że przygotowują środki odwetowe – czyli własne cła na produkty amerykańskie. Istnieje ryzyko ponownego wybuchu wojny handlowej, która mogłaby poważnie zaburzyć globalne łańcuchy dostaw. Firmy działające w międzynarodowym środowisku mogą zmierzyć się z opóźnieniami, wzrostem kosztów produkcji i zmniejszoną dostępnością kluczowych komponentów. Z ekonomicznego punktu widzenia, tego typu protekcjonistyczne działania mogą doprowadzić do spowolnienia wzrostu gospodarczego nie tylko w USA, ale również na innych kontynentach.
Już teraz analitycy obniżają prognozy PKB dla Stanów Zjednoczonych, wskazując na możliwe negatywne skutki nowej polityki handlowej.
Zwiększenie ceł może bowiem osłabić eksport, ograniczyć inwestycje zagraniczne i wywołać niepewność na rynkach finansowych. Warto też zauważyć, że planowane cła wpisują się w szerszy kontekst polityczny. Donald Trump prowadzi kampanię przed kolejnymi wyborami prezydenckimi, a działania te są wyraźnym sygnałem do jego elektoratu: ’Stawiamy na amerykańskie firmy, chronimy nasze miejsca pracy’. Jednak dla globalnej gospodarki taka narracja może mieć kosztowne konsekwencje, zwłaszcza jeśli dojdzie do eskalacji napięć handlowych na linii USA–Azja lub USA–UE.