AImatyzacja może odebrać nam nie tylko pracę i polityczną siłę – mówi Demis Hassabis, CEO Google Deepmind

Jeżeli produkcja, administracja, wojsko i usługi zostaną zautomatyzowane, człowiek może stracić tę kartę przetargową. Nadal będzie obywatelem, ale jego ekonomiczna niezbędność stanie się znacznie mniejsza.
F5 Default Featured Image

Demis Hassabis, CEO Google Deepmind i jednocześnie noblista z chemii, którego w 2024 roku wyróżniono wspólnie z Johnem Jumperem za stworzenie systemu AlphaFold, rozwiązujego problem przewidywania struktury przestrzennej białek za pomocą sztucznej inteligencji, w odróżnieniu od wielu szefów firm technologicznych nie kończy swojej opowieści o przyszłości na tym, że AI stworzy nowe zawody. Dostrzega możliwość, że praca przestanie być centralną instytucją społeczeństwa.

Jego zdaniem rozwój sztucznej inteligencji może zmusić ludzkość do stworzenia nowej filozofii politycznej, nowej teorii ekonomicznej i nowego sposobu myślenia o sensie życia.

Hassabis uważa, że system dysponujący pełnym zakresem ludzkich zdolności poznawczych może powstać w ciągu najbliższych pięciu lub dziesięciu lat. Nie chodzi jedynie o model sprawnie piszący teksty i analizujący dokumenty, ale o technologię zdolną tworzyć hipotezy, dokonywać odkryć i rozwiązywać problemy, których człowiek wcześniej nie potrafił nawet właściwie zdefiniować. Jej wpływ może być większy niż wpływ rewolucji przemysłowej i nadejść znacznie szybciej. W najbliższym etapie Hassabis przewiduje przede wszystkim powstawanie zespołów złożonych z ludzi i agentów AI. Systemy będą przejmowały wyszukiwanie informacji, analizę materiałów, przygotowywanie wariantów rozwiązań i powtarzalne czynności. Człowiek ma nadal określać cel, wybierać kierunek i podejmować ostateczne decyzje.

Praca stanie się bardziej koncepcyjna, a mniej operacyjna.

CEO DeepMind sprzeciwia się firmom, które traktują sztuczną inteligencję głównie jako narzędzie redukcji zatrudnienia. Jeżeli programista staje się dzięki modelom kilka razy bardziej produktywny, przedsiębiorstwo może realizować kilka razy więcej projektów, zamiast zatrudniać kilka razy mniej osób. Hassabis uważa, że wykorzystywanie AI wyłącznie do cięcia kosztów świadczy o braku wyobraźni. To jednak wizja organizacji znajdującej się na szczycie technologicznego wyścigu. Google może wykorzystać dodatkową produktywność do prowadzenia większej liczby badań. Firma działająca na dojrzałym rynku, pod presją udziałowców, może podjąć inną decyzję. Te same narzędzia pozwalają zwiększyć ambicję organizacji albo zmniejszyć zatrudnienie.

O wyborze nie decyduje technologia, lecz właściciele kapitału i zarządy.

Hassabis uważa, że dyskusja o najbliższych redukcjach etatów jest jedynie początkiem większej zmiany. Jeżeli powstanie AI zdolna wykonywać większość pracy poznawczej, a następnie zostanie połączona z robotyką, historyczna obietnica nowych zawodów może przestać działać. Dotychczas ludzie przenosili się z automatyzowanych branż do kolejnych sektorów. System o ogólnych zdolnościach będzie jednak potrafił nauczyć się również nowych zawodów. Problemem przestanie być przekwalifikowanie pracownika. Pojawi się pytanie, czy gospodarka nadal będzie go potrzebowała. Optymistyczny scenariusz Hassabisa opiera się na idei radykalnej obfitości. AI ma przyspieszyć odkrywanie leków, nowych materiałów, wydajnych baterii i czystych źródeł energii. Tania energia mogłaby umożliwić odsalanie wody, zautomatyzowaną produkcję i obniżenie kosztów podstawowych dóbr.

Coraz mniejsza część gospodarki opierałaby się wtedy na niedoborze.

Hassabis nie zakłada jednak, że większa produktywność automatycznie rozwiąże problemy społeczne. Przyznaje, że owoce technologicznego postępu muszą zostać sprawiedliwie rozdzielone. Wie również, że obfitość energii i towarów nie zlikwiduje pragnienia statusu, kontroli i władzy. Nadal ograniczone pozostaną ziemia, uwaga, prestiż, wpływy polityczne i dostęp do najważniejszych decyzji. Nie przedstawia jednak mechanizmu, który miałby doprowadzić do sprawiedliwego podziału. To najsłabszy punkt jego wizji. Przejście od świata, w którym modele, dane i moc obliczeniowa należą do kilku korporacji, do świata powszechnej obfitości zostaje potraktowane jak problem, który rozwiąże później polityka. Tymczasem sposób wdrażania technologii już dziś decyduje, kto zostanie jej właścicielem i kto przejmie zyski. Najbardziej radykalny fragment myślenia Hassabisa dotyczy demokracji. Zachodnie systemy polityczne mogły rozwinąć się między innymi dlatego, że państwo i kapitał potrzebowały ludzkiej pracy. Obywatele mieli siłę wynikającą z możliwości jej wstrzymania.

Jeżeli produkcja, administracja, wojsko i usługi zostaną zautomatyzowane, człowiek może stracić tę kartę przetargową. Nadal będzie obywatelem, ale jego ekonomiczna niezbędność stanie się znacznie mniejsza.

Władza obywatela nie wynika przecież wyłącznie z konstytucji. Zależy również od tego, czy instytucje potrzebują jego pracy, wiedzy, podatków i uczestnictwa. Społeczeństwo, w którym bogactwo produkuje zamknięta infrastruktura należąca do kilku organizacji, może zachować demokratyczne procedury, a jednocześnie utracić demokratyczną równowagę. Jednym z najważniejszych wyzwań przyszłości będzie więc oddzielenie praw człowieka od jego wartości na rynku pracy. Jeżeli dostęp do dochodu, mieszkania, ochrony zdrowia i społecznego uznania nadal będzie zależał od zatrudnienia, AIMATYZACJA może stworzyć klasę ludzi formalnie wolnych, lecz ekonomicznie pozbawionych wpływu. Dochód podstawowy mógłby rozwiązać część problemu materialnego, ale nie zapewni automatycznie podmiotowości, statusu ani poczucia uczestnictwa.

Czy ludzie będą mieli więcej wolnego czasu? Hassabis zakłada, że w świecie obfitości tak.

Większą rolę mogą zacząć odgrywać sztuka, sport, medytacja, gry i aktywności niewykonywane ze względu na ekonomiczną użyteczność. Nie jest to jednak gotowa teoria życia po pracy. Hassabis nie wyjaśnia, kto skróci tydzień pracy, jak zostanie podzielony wzrost produktywności ani w jaki sposób osoby pozbawione zatrudnienia zachowają dostęp do zasobów. Więcej wolnego czasu może oznaczać swobodę, twórczość i życie rodzinne, ale może również oznaczać przymusową bezczynność, utratę dochodu i izolację. Różnica pomiędzy wolnością od pracy a wykluczeniem z pracy jest przede wszystkim różnicą polityczną. Praca organizuje dzień, wyznacza cele, tworzy relacje i pozwala odpowiedzieć na pytanie o własne miejsce w społeczeństwie. Nawet zajęcie frustrujące może zapewniać strukturę, której brak staje się widoczny dopiero po jej utracie. Nie wystarczy więc powiedzieć ludziom, żeby zaczęli malować, medytować albo spędzać więcej czasu z rodziną. Dla wielu osób praca jest głównym źródłem statusu i poczucia, że są potrzebni.

Hassabis pozostaje optymistą. Zakłada, że rozwiązanie problemów energii, chorób i niedoboru zasobów może zmniejszyć skalę konfliktów.

Nie ma jednak gwarancji, że technologiczna obfitość zmieni logikę rywalizacji o władzę. Społeczeństwa nie walczą wyłącznie o jedzenie i energię. Walczą również o dominację, tożsamość i prawo decydowania o innych.

PO PRACY