Czy AI jest w stanie pisać jak Tokarczuk? vol. 2 Podróż ludzi Księgi (analiza)

To BOOK DNA 01. Pierwszy zestaw hipotez. Dopiero druga książka pokaże, czy znaleźliśmy coś charakterystycznego dla Podróży ludzi Księgi, czy zaczynamy już widzieć coś charakterystycznego dla Olgi Tokarczuk.
.get_the_title().

Zaczynamy od początku. Od książki, w której wiele rzeczy nie było jeszcze stylem Olgi Tokarczuk, bo żeby coś nazwać stylem, trzeba najpierw zobaczyć, czy powróci. Ale już tutaj możemy stworzyć pierwszy punkt odniesienia. Podróż ludzi Księgi ukazała się w 1993 roku jako powieściowy debiut Olgi Tokarczuk. Sam tekst w analizowanym przez nas wydaniu kończy się datą 1989, a według biograficznych źródeł autorka pracowała nad pierwszą powieścią między innymi podczas pobytu w Londynie. Książka została nagrodzona przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek jako najlepszy debiut prozatorski lat 1992 i 1993. Akcja zaczyna się we Francji w 1685 roku. W czasie, gdy Ludwik XIV zaostrza politykę wobec protestantów, grupa ludzi wyrusza z Paryża na południe. Markiz, należący do tajemniczego Bractwa, szuka ukrytej w Pirenejach Księgi, która ma zawierać ostateczną wiedzę o świecie. Towarzyszą mu między innymi porzucona przez kochanka Weronika oraz niemy chłopiec Gauche.

Konstrukcyjnie mamy więc coś przypominającego powieść drogi, opowieść awanturniczą, baśń, traktat filozoficzny i historię inicjacyjną jednocześnie.

Z perspektywy późniejszej twórczości książka bywa traktowana niemal jak magazyn motywów, które Tokarczuk będzie rozwijała przez następne dekady. Sama autorka na okładce pierwszego wydania pisała o tworzeniu powieści jako przeniesionym w dorosłość opowiadaniu sobie bajek. Przyznawała też, że tę książkę zaczynała z naiwną wiarą dwudziestokilkuletniej osoby, że wszystko, co przydarza się ludziom, ma sens, a ku jej zaskoczeniu powstała historia gorzka, nawet okrutna, opowieść o złudzeniach i niespełnieniu. Badaczka Klaudia Cymanow Sosin uznała później Podróż ludzi Księgi wręcz za artystyczne motto debiutantki, wskazując obecne już tutaj zainteresowanie archetypem, mitem, tajemnicą, słowem i możliwością odnajdywania sensu w chaosie. I w tym miejscu kończymy korzystanie z cudzych interpretacji.

Od tej chwili interesuje nas tylko to, co w tekście zobaczył model, który stworzyliśmy oraz co udało się zmierzyć.

Podróż ludzi Księgi otrzymuje w naszym eksperymencie oznaczenie BOOK DNA 01 oraz status BASELINE. Nie możemy jeszcze powiedzieć, że znaleźliśmy styl Tokarczuk. Możemy jedynie wskazać mechanizmy obecne w tej książce, a później sprawdzać, które z nich powrócą w kolejnych. Pierwszy z nich jest bardzo wyraźny. Tokarczuk nie buduje tej powieści wyłącznie z wydarzeń. Buduje ją z przemian znaczenia. Fabuła jest stosunkowo prosta. Istnieje Księga, grupa ludzi chce ją odnaleźć, istnieje droga prowadząca do celu. Ale każdy z tych elementów szybko przestaje oznaczać tylko to, czym był na początku. Droga staje się sposobem poznawania. Księga przestaje być przedmiotem i zamienia się w wyobrażenie prawdy absolutnej. Milczenie Gauche’a przestaje być tylko cechą bohatera i zaczyna uruchamiać pytania o relację słowa i rzeczywistości. Góry przestają być krajobrazem i stają się granicą ludzkich możliwości.

To jeden z najmocniejszych wyników naszego STYLE DNA. Tokarczuk bierze konkretny element świata i przesuwa go na kolejne piętra znaczenia.

Podobny mechanizm działa w sposobie prowadzenia narratora. Narrator nie jest przezroczystą kamerą. Swobodnie wchodzi w świadomość postaci, wychodzi z niej, komentuje, generalizuje i zatrzymuje akcję, żeby sformułować refleksję o człowieku, czasie, przypadku, miłości albo poznaniu. Bardzo charakterystyczna jest zmiana skali. Najpierw jesteśmy blisko ciała, dłoni, skóry, oddechu, zapachu albo pojedynczego gestu. Chwilę później ten detal prowadzi do refleksji obejmującej całego człowieka albo nawet cały świat. Konkret przechodzi w abstrakcję. Ciało w ideę. Przedmiot w pamięć. Krajobraz w filozofię.

To właśnie ten ruch wydaje się jednym z najważniejszych kandydatów do przyszłego MASTER DNA.

Bohaterowie również funkcjonują jednocześnie na dwóch poziomach. Są konkretnymi ludźmi, ale równocześnie stają się figurami większych problemów. Markiz jest człowiekiem poszukującym Księgi, ale także figurą pragnienia wiedzy absolutnej. Weronika jest kobietą uwikłaną w miłość i własną cielesność, ale również figurą przemiany. Gauche jest niemym chłopcem, a zarazem postacią, przez którą powieść bada relację między językiem, poznaniem i istnieniem.

Wyjątkowo mocno zaznacza się ciało. Nie jest dodatkiem do psychologii bohaterów. Jest narzędziem poznania.

Ciało marznie, głodnieje, poci się, choruje, starzeje i męczy. Właśnie przez fizyczność abstrakcyjne idee napotykają granice rzeczywistości. Markiz może poszukiwać ostatecznej wiedzy, ale w górach zostaje sprowadzony do temperatury, oddechu, zmęczenia i śmiertelności. Podobnie działa natura. Nie stanowi dekoracji. Góry, pogoda, rośliny i zwierzęta wpływają na ludzi, zmieniają ich zachowania i hierarchie. Wraz z wejściem w góry coraz mniej znaczą pieniądze, pozycja społeczna czy intelektualne wtajemniczenie. Coraz ważniejsze stają się woda, jedzenie, orientacja w przestrzeni i zdolność przetrwania.

Jednym z najbardziej interesujących wyników naszego testu jest jednak nieprzewidywalność językowa.

Tokarczuk często rozpoczyna myśl w jednym polu znaczeniowym, a kończy ją w zupełnie innym. Opis ciała prowadzi do refleksji o czasie. Krajobraz uruchamia pamięć. Droga staje się stanem umysłu. Słowo zaczyna funkcjonować jak dusza rzeczy. Nie chodzi więc przede wszystkim o rzadkie czy efektowne słowa. Zaskoczenie bierze się ze zmiany domeny skojarzenia. Zdanie rusza z biologii i kończy w metafizyce. Z geografii przechodzi do psychologii. Z przedmiotu do ontologii. To szczególnie ciekawe w eksperymencie dotyczącym sztucznej inteligencji. Model językowy również przewiduje kolejne elementy wypowiedzi na podstawie prawdopodobieństwa.

Jeśli więc będziemy chcieli kiedyś sprawdzić, czy AI nauczyło się czegoś istotnego z prozy Tokarczuk, nie wystarczy podsunąć mu charakterystycznego słownika. Trzeba będzie sprawdzić, czy potrafi nauczyć się sposobu, w jaki myśl zmienia kierunek.

Podobnie jest z metaforami. W tej książce bardzo często nie są ozdobą, lecz narzędziem myślenia. Lustro służy do badania tożsamości. Granica geograficzna staje się granicą poznania. Księga jest modelem prawdy. Droga jest jednocześnie przestrzenią, czasem i transformacją. Metafora wykonuje tutaj pracę intelektualną. Bardzo ważna okazuje się też konstrukcja finału. Cała powieść wygląda jak historia podporządkowana jednemu celowi, odnalezieniu Księgi. Tymczasem zakończenie podważa tę logikę. Ludzie, którzy mieli zdobyć wiedzę, kolejno odpadają, a do Księgi dociera ktoś, kto nie może wykorzystać jej w oczekiwany sposób.

Opowieść o poszukiwaniu prawdy kończy się zakwestionowaniem możliwości jej zdobycia.

Jednocześnie powieść zaczyna mówić o samej naturze opowiadania. Zastanawia się, po co ludzie zapisują świat, czy nazwanie czegoś nadaje temu sens i czy język rzeczywiście przybliża nas do prawdy. To jeden z najmocniejszych elementów metanarracyjnych BOOK DNA 01. Drugą warstwą naszego eksperymentu jest STYLE STATS v1.0, czyli przygotowany wcześniej skrypt analizujący pełny elektroniczny tekst książki. Korpus wykorzystany w pomiarze liczy 43 452 słowa, 3767 zdań oraz 821 akapitów. I już pierwszy wynik podważa prosty stereotyp prozy Tokarczuk jako zbudowanej z bardzo długich, rozbudowanych zdań. Średnia długość zdania wynosi 11,53 słowa. Mediana to 10. Aż 18,4 procent wszystkich zdań ma najwyżej pięć słów, a zdania liczące co najmniej 25 słów stanowią tylko 5,1 procent tekstu.

Najciekawsze nie jest jednak to, jak długie jest przeciętne zdanie, lecz kiedy Tokarczuk je wydłuża i kiedy skraca.

W jednym z najbardziej refleksyjnych rozdziałów średnia długość zdania przekracza 15 słów. Kiedy wyprawa w górach staje się bardziej fizyczna, niebezpieczna i dynamiczna, spada poniżej 10. Kod potwierdza więc coś, co widać podczas lektury. Rytm jest funkcjonalny. Kiedy narracja zaczyna myśleć, zdania się rozrastają. Kiedy ciało i działanie przejmują opowieść, składnia się skraca. To może być dużo ważniejsze od samej średniej. Nie interesuje nas bowiem przeciętna długość zdania Tokarczuk, lecz reguły jego zmiany. Podobnie jest z akapitami. Średnia wynosi około 53 słów, ale mediana zaledwie 28. Tekst regularnie przełącza się więc pomiędzy krótkimi jednostkami a dużymi blokami narracji i refleksji.

Ciekawy wynik przynoszą także dialogi. Ponad 40 procent akapitów rozpoczyna się jako dialog, ale zawierają one tylko około jednej piątej wszystkich słów powieści.

Rozmowy są więc częste, lecz stosunkowo krótkie. Nie zastępują narracji, ale często służą zderzaniu różnych wizji świata. W całej książce skrypt znalazł również 188 znaków zapytania i tylko 29 wykrzykników. To oczywiście drobny wskaźnik, ale dobrze pasuje do charakteru tej prozy. Znacznie częściej pyta, niż oznajmia z emfazą. Nie wszystkie liczby mają już dla nas znaczenie. Skrypt zmierzył również bogactwo leksykalne, ale po jednej książce nie mamy jeszcze punktu odniesienia. Zapisujemy więc wynik, ale nie interpretujemy go na siłę. Dopiero kolejne BOOK DNA pokażą, czy jest stabilny, rośnie albo maleje. To ważna zasada całego projektu.

Liczba nie staje się wnioskiem tylko dlatego, że potrafimy ją policzyć.

Po pierwszej książce mamy więc kilka mocnych hipotez. Narracja chętnie przemieszcza się od materialnego szczegółu do abstrakcji. Metafora służy do modelowania świata. Ciało jest narzędziem i granicą poznania. Przestrzeń aktywnie zmienia bohaterów. Historia zmierzająca do celu potrafi na końcu zakwestionować sam sens celu. Rytm zmienia się wraz z funkcją narracji. Najciekawsza pozostaje jednak zdolność przenoszenia myśli pomiędzy odległymi polami znaczenia. Tokarczuk niekoniecznie zaskakuje tym, jakiego słowa użyje. Częściej zaskakuje tym, dokąd to słowo nas zaprowadzi. Ale zgodnie z zasadami eksperymentu żadnej z tych cech nie nazywamy jeszcze rdzeniem jej stylu.

FUTOPIA