Czy AI jest w stanie pisać jak Tokarczuk? vol. 4 Prawiek i inne czasy (analiza)

AI próbujące naśladować Tokarczuk nie musi nauczyć się generować metafor o drzewach, snach i pamięci. Musi wiedzieć, kiedy człowiek powinien przestać być centrum narracji. Kiedy przedmiot powinien przejąć funkcję pamięci. Jak przejść od ciała do idei i od pojedynczej historii do pytania o strukturę rzeczywistości. Prawdopodobnie to będzie dla naszego modelu sztucznej inteligencji najtrudniejsze do odtworzenia.
.get_the_title().

Prawiek i inne czasy to trzecia powieść Olgi Tokarczuk i książka, która okazała się jednym z najważniejszych momentów w jej drodze literackiej. Ukazała się w 1996 roku i właśnie od niej zaczęło się szersze zainteresowanie pisarką w Polsce i za granicą. Tokarczuk konstruuje tu świat skupiony wokół tytułowego Prawieku, miejsca jednocześnie realnego i mitycznego, którego mieszkańcy przechodzą przez kolejne dekady XX wieku, wojny, narodziny, śmierć, miłość, choroby i przemiany społeczne. Ale historia ludzi jest tylko jedną z warstw tej książki.

Własny czas mają tu także zwierzęta, rośliny, przedmioty, aniołowie, zmarli, Bóg, a nawet grzybnia.

Dla naszego eksperymentu Prawiek jest książką szczególnie ważną. Po Podróży ludzi Księgi i E.E. po raz pierwszy mamy wystarczająco dużo materiału, żeby nie tylko znajdować podobieństwa, ale również falsyfikować wcześniejsze hipotezy. Trzecia powieść pokazuje, które cechy rzeczywiście zaczynają należeć do rdzenia stylu Tokarczuk, a które były jedynie właściwością konkretnej książki. Analizujemy ją dokładnie tym samym protokołem TOKARCZUK STYLE DNA v1.0 oraz tym samym skryptem STYLE STATS, którego używaliśmy wcześniej. Dzięki temu porównujemy nie wrażenia, ale trzy teksty przebadane według identycznych zasad.

Najbardziej charakterystyczną cechą Prawieku jest jego konstrukcja.

Powieść składa się z 84 części zatytułowanych Czas kogoś lub czegoś. Własny czas otrzymują Misia, Izydor, Kłoska, Ruta czy dziedzic Popielski, ale również anioł, dom, młynek, sad, lipy, grzybnia, pies Lalka, zmarli i sama Gra. To więcej niż oryginalny sposób podziału powieści na rozdziały. Tokarczuk rozdziela rzeczywistość pomiędzy różne sposoby istnienia. Człowiek żyje w czasie biograficznym i historycznym. Pies funkcjonuje przede wszystkim w teraźniejszości. Drzewo istnieje w rytmie niemal niedostępnym ludzkiej świadomości. Grzybnia tworzy jeszcze inną skalę trwania. Zmarli otrzymują swój własny porządek. Gra buduje kolejne modele świata. To jeden z najważniejszych wniosków naszej analizy.

Czas nie jest w tej książce wyłącznie tematem. Jest zasadą konstrukcyjną całej narracji.

Styl Tokarczuk nie ma jednej długości zdania. STYLE STATS przynosi bardzo ciekawy wynik. Prawiek jest wyraźnie bardziej fragmentaryczny rytmicznie od dwóch wcześniejszych książek. Średnia długość zdania wynosi tutaj 9,76 słowa. W Podróży ludzi Księgi było to 11,53, a w E.E. 10,93. Mediana długości zdania spada z 10 w dwóch wcześniejszych książkach do 8 w Prawieku. Jeszcze wyraźniej widać zmianę w krótkich zdaniach. W debiucie zdania liczące maksymalnie pięć słów stanowiły 18,4 procent tekstu. W E.E. było to już 24,45 procent. W Prawieku udział ten dochodzi do 29 procent. Można byłoby więc uznać, że Tokarczuk z książki na książkę po prostu skraca zdania. Analiza poszczególnych części pokazuje jednak coś znacznie ciekawszego. Czas Elego ma średnią długość zdania wynoszącą około 5,8 słowa. Czas Boga osiąga ponad 17 słów. Fragmenty związane z Grą również mają wyraźnie dłuższe zdania niż większość pozostałej narracji. To bardzo mocno wzmacnia jeden z wniosków, który pojawił się już przy E.E. Sygnaturą rytmiczną Tokarczuk nie jest określona długość zdania. Jest nią zdolność do zmiany rytmu wraz ze zmianą perspektywy, funkcji fragmentu i sposobu poznawania rzeczywistości. Rytm nie jest zatem dekoracją, ale częścią narracji.

W E.E. odkryliśmy mechanizm, który nazwaliśmy roboczo polifonią epistemiczną.

To samo wydarzenie mogło być interpretowane przez medycynę, spirytyzm, psychologię, zdrowy rozsądek czy samą Ernę, a narrator nie wskazywał jednej obowiązującej odpowiedzi. Prawiek potwierdza ten mechanizm, ale jednocześnie bardzo go rozszerza. Tutaj różne sposoby poznawania świata przestają należeć wyłącznie do ludzi. Anioł widzi rzeczywistość inaczej niż człowiek. Drzewo inaczej doświadcza czasu. Pies funkcjonuje poza ludzkim systemem pamięci i planowania przyszłości. Grzybnia istnieje według własnej logiki. Przedmiot może zachowywać ciągłość dłużej niż jego właściciel. Dlatego po trzeciej książce możemy rozszerzyć wcześniejszą hipotezę. Nie chodzi już tylko o wiele różnych sposobów interpretowania świata.

Chodzi o coś większego, o pluralizm epistemiczno ontologiczny.

Tokarczuk buduje rzeczywistość, w której istnieje wiele równoległych sposobów istnienia i poznawania. Człowiek nie posiada monopolu ani na świadomość świata, ani na jego znaczenie. To po Prawieku awansuje do jednego z najmocniejszych elementów naszego MASTER DNA. Prawiek jest również pierwszą książką, która naprawdę falsyfikuje jeden z naszych wcześniejszych wniosków. Po E.E. uznaliśmy, że jednym z możliwych rdzeni stylu Tokarczuk jest konsekwentne utrzymywanie niepewności. Czy Erna naprawdę kontaktuje się z czymś nadprzyrodzonym? Czy obserwowane zjawiska mają przyczynę psychiczną, biologiczną, duchową, czy są częściowo oszustwem? E.E. nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Prawiek zachowuje się inaczej. Narrator często mówi o aniołach, Bogu, czasie drzew, zmarłych czy świadomości grzybni z pełnym autorytetem. Nie sugeruje, że mogą istnieć. W świecie tej książki po prostu istnieją.

To oznacza, że sama niepewność nie może być uznana za uniwersalny rdzeń stylu Tokarczuk.

Znacznie mocniejsza okazuje się inna zasada. Rzeczywistość może być wielowarstwowa i może podlegać wielu logikom jednocześnie. Dlatego niepewność przenosimy z potencjalnego CORE do kategorii RECURRENT. Natomiast pluralizm sposobów istnienia i poznania awansuje do CORE. To ważny moment naszego eksperymentu. MASTER DNA zaczyna nie tylko gromadzić kolejne cechy, ale również usuwać zbyt szybkie uogólnienia. Jednocześnie Prawiek bardzo mocno potwierdza mechanizm widoczny już od pierwszej książki. Tokarczuk niezwykle często zaczyna od czegoś bardzo konkretnego. Rzeczy. Ciała. Rzeki. Drzewa. Młynka. Grzybni. Domu. Psa. Dopiero później konkret zaczyna otwierać większe pytanie. Młynek przestaje być zwykłym kuchennym przedmiotem i zaczyna przechowywać pamięć kolejnych ludzi. Grzybnia staje się modelem innego rodzaju czasu. Drzewo pozwala wyobrazić sobie rzeczywistość funkcjonującą poza ludzką biografią. Zwierzę staje się sposobem zastanawiania się nad istnieniem bez obsesji przeszłości i przyszłości. To po trzech książkach wygląda już bardzo mocno jak jeden z podstawowych mechanizmów pisania Tokarczuk.

Abstrakcja rzadko pojawia się u niej jako wykład. Najpierw musi zostać zakotwiczona w świecie materialnym.

Metafora również nie służy wyłącznie temu, żeby zdanie było piękne. Staje się narzędziem poznania. Przedmiot może przechowywać więcej niż człowiek. Prawiek wzmacnia jeszcze jedną interesującą cechę. Przedmiot może posiadać własną ciągłość. Najlepszym przykładem jest młynek Misi. Przechodzi pomiędzy bohaterami, trwa mimo przemijania kolejnych ludzi i ostatecznie pojawia się również w ostatnich fragmentach książki. Pamięć zostaje więc częściowo przeniesiona z człowieka na rzecz. To ciekawy mechanizm również dlatego, że osłabia antropocentryczną konstrukcję tradycyjnej narracji. Nie tylko człowiek może być świadkiem historii. Może nim być także przedmiot. Na razie pozostawiamy tę właściwość jako RECURRENT, ale po Prawieku jej znaczenie wyraźnie rośnie. Trzecia książka każe nam też poprawić wcześniejszą definicję sposobu kończenia opowieści przez Tokarczuk. Po Podróży ludzi Księgi i E.E. można było podejrzewać, że charakterystycznym mechanizmem jest rozszerzanie na końcu lokalnej historii do większego pytania metafizycznego. Prawiek komplikuje tę zasadę. Pod koniec książki rzeczywiście pojawia się ruch ku Bogu, rozpadowi świata, czasowi i istnieniu poza nim. Ale ostatni Czas Adelki wraca nagle do konkretu, do domu, Pawła i młynka.

Tokarczuk najpierw zwiększa skalę do niemal kosmicznej, po czym znów sprowadza ją do małej rzeczy.

Dlatego charakterystyczne dla jej finałów wydaje się coś bardziej podstawowego. Nie chodzi o zwiększanie skali. Chodzi o zmianę ramy poznawczej. Finał nie musi rozwiązywać opowieści. Ma sprawić, że zaczynamy inaczej rozumieć to, co właśnie przeczytaliśmy. Przestrzeń staje się bohaterem. Po trzech książkach coraz mocniej wygląda również rola przestrzeni. W Podróży ludzi Księgi droga organizowała nie tylko ruch bohaterów, ale również sposób opowiadania. W E.E. mieszkanie rodziny, przestrzenie seansów, park i miasto zmieniały sposób funkcjonowania Erny. W Prawieku przestrzeń staje się już niemal pełnoprawnym systemem. Wieś posiada centrum, granice, rzeki i własną kosmologię. Nie jest miejscem, w którym wydarza się fabuła. Sama organizuje możliwość wydarzenia się fabuły.

Dlatego po BOOK DNA 03 aktywna przestrzeń awansuje do wstępnego CORE.

Co po trzech książkach naprawdę zaczyna wyglądać jak DNA Tokarczuk? Po Prawieku coraz wyraźniej widać, że styl Tokarczuk nie polega na zestawie rozpoznawalnych motywów. Nie chodzi przede wszystkim o lasy, zwierzęta, sny, Boga, podróże, niezwykłe kobiety czy metafizyczne pytania. Znacznie ważniejsze są operacje wykonywane na narracji. Przejście od konkretu do abstrakcji. Metafora używana jako narzędzie poznania. Ciało jako aparat odbierania rzeczywistości. Płynna zmiana dystansu narracyjnego. Rytm zmieniający się zależnie od funkcji fragmentu. Aktywna przestrzeń. Zakończenie zmieniające ramę poznawczą. Współistnienie wielu sposobów istnienia bez sprowadzania ich do jednego. I właśnie trzeci analizowany tekst pozwala po raz pierwszy powiedzieć coś znacznie mocniejszego.

Rozpoznawalność prozy Tokarczuk może znajdować się nie tyle w tym, o czym pisze, ile w tym, jak przechodzi pomiędzy sposobami patrzenia na świat.

AI próbujące ją naśladować nie musiałoby więc nauczyć się generować metafor o drzewach, snach i pamięci. Musiałoby wiedzieć, kiedy człowiek powinien przestać być centrum narracji. Kiedy przedmiot powinien przejąć funkcję pamięci. Kiedy jedno zdanie powinno mieć sześć słów, a inne siedemnaście. Kiedy rzecz ma pozostać rzeczą, a kiedy stać się modelem czasu. Jak przejść od ciała do idei i od pojedynczej historii do pytania o strukturę rzeczywistości. Po trzech książkach coraz bardziej wygląda na to, że właśnie te przejścia są jednym z najważniejszych elementów literackiego DNA Tokarczuk. I prawdopodobnie właśnie one będą dla naszego modelu sztucznej inteligencji najtrudniejsze do odtworzenia.

KULTURA I SZTUKA