Kick.com czyli gdzie podziali się patostreamerzy z YouTube i co tam robią?
W polskim internecie od kilku lat obserwujemy cykliczny ruch migracyjny twórców PATO treści. Gdy jedna platforma zaostrza regulamin i zaczyna konsekwentniej egzekwować zasady, część twórców przesuwa się tam, gdzie nadzór jest słabszy, a model moderacji bardziej liberalny. W ostatnim czasie takim miejscem stał się Kick, serwis streamingowy, który w krótkim czasie przyciągnął zarówno globalnych twórców, jak i polskich autorów patostreamów. Zjawisko to nie jest nowe. Wcześniej podobne fale przenosin dotyczyły między innymi YouTube czy Twitcha.
Na Kicku skala i intensywność kontrowersji wokół polskich transmisji na żywo sprawiły, że platforma stała się symbolem nowego etapu w ewolucji patocontentu.
Kick powstał w 2022 roku jako konkurencja dla Twitcha. Od początku pozycjonował się jako platforma bardziej przyjazna twórcom pod względem finansowym. Oferuje znacznie korzystniejszy podział przychodów z subskrypcji niż Twitch, sięgający 95 procent dla twórcy i 5 procent dla platformy. To radykalna różnica wobec standardowych modeli 50 na 50 czy 70 na 30 stosowanych przez konkurencję. Platforma była szeroko kojarzona z zapleczem finansowym powiązanym ze światem kryptowalut i hazardu, zwłaszcza z serwisem Stake. Kick od początku nie ukrywał, że hazard online jest jedną z kategorii, które dopuszcza i promuje, co było odpowiedzią na ograniczenia wprowadzone przez Twitch. W praktyce oznaczało to przyciągnięcie streamerów, którzy wcześniej budowali swoją widownię wokół transmisji z gier kasynowych czy zakładów.
Model biznesowy Kicka opiera się na kilku filarach. Pierwszy to subskrypcje i mikropłatności. Drugi to umowy partnerskie z dużymi twórcami, którzy otrzymują gwarantowane kontrakty.
Trzeci to szeroko rozumiany ekosystem reklamowy i afiliacyjny, w tym powiązania z branżą hazardową. Liberalniejsze podejście do treści sprawiło, że platforma stała się atrakcyjna dla twórców, którzy mieli problemy regulaminowe na innych serwisach. Patostreaming czyli transmisje na żywo, w których centralnym elementem jest przekraczanie norm społecznych, epatowanie przemocą, wulgaryzmami, upokorzeniem, nadużywaniem alkoholu czy narkotyków. Często towarzyszy temu konflikt, prowokacja, publiczne rozliczenia, awantury czy poniżanie innych uczestników transmisji. W Polsce zjawisko to rozwinęło się na YouTubie w drugiej połowie minionej dekady. W miarę jak platforma zaczęła wprowadzać ostrzejsze regulacje dotyczące mowy nienawiści, przemocy czy treści seksualnych, część twórców zaczęła otrzymywać blokady, demonetyzacje lub bany. Wśród osób, które w ostatnich latach budziły szczególne kontrowersje, wymieniany jest między innymi Robert Pasut, współtwórca kanału Abstrahuje. Po odejściu od formuły klasycznych skeczów internetowych jego działalność coraz częściej koncentrowała się na transmisjach IRL, czyli relacjach z życia codziennego i imprez. Część odbiorców oraz komentatorów zarzucała mu przekraczanie granic dobrego smaku, seksualizowanie młodych osób czy eksponowanie zachowań ryzykownych.

W obliczu rosnącej presji regulaminowej i społecznej Pasut zdecydował się na wyjazdy zagraniczne i prowadzenie transmisji z Azji, między innymi z Filipin i Indii. W relacjach tych pojawiały się wątki imprezowe, obecność osób świadczących usługi seksualne, motywy przebieranek czy inscenizowanych scen o charakterze prowokacyjnym. Krytycy wskazywali na normalizowanie zachowań autodestrukcyjnych oraz uprzedmiotowienie uczestników transmisji. Ostatnio inny orzeł Adrian Cios zorganizował projekt wyjazdowej domówki na Cyprze. W przedsięwzięciu uczestniczyły postaci znane z polskiej sfery patostreamingu, w tym Popek oraz matka Daniel Magical, postaci od lat kojarzonej z kontrowersyjnymi transmisjami. W trakcie relacji dochodziło do awantur, rękoczynów i scen powszechnie ocenianych jako kompromitujące. Jeden z incydentów dotyczył pobicia innego uczestnika transmisji przez Popka, co wywołało falę komentarzy w mediach społecznościowych.

Dlaczego Kick przyciąga patostreamerów? Kluczowe znaczenie ma polityka moderacyjna. Kick deklaruje, że dopuszcza szerokie spektrum treści, o ile nie naruszają one prawa i podstawowych zasad społeczności. W praktyce granice bywają interpretowane mniej restrykcyjnie niż na YouTubie. Platforma umożliwia transmisje z kategorii hazard, pozwala na bardziej dosadny język i nie reaguje tak szybko na kontrowersyjne zachowania, o ile nie dochodzi do oczywistego złamania regulaminu. Drugim czynnikiem jest ekonomia. Patostreaming generuje wysokie zaangażowanie widzów. Skandal, konflikt i przekraczanie norm przyciągają uwagę, a uwaga przekłada się na donejty, subskrypcje i wyświetlenia. Bardziej liberalna moderacja oznacza mniejsze ryzyko utraty kanału, a korzystniejszy podział przychodów zwiększa opłacalność. Trzecim elementem jest mechanizm ucieczki przed odpowiedzialnością reputacyjną. Twórca zbanowany na jednej platformie może przedstawiać się jako ofiara cenzury i budować narrację o walce z poprawnością polityczną. Migracja na Kick bywa opisywana jako przejście do przestrzeni wolności słowa, choć w praktyce chodzi często o możliwość dalszej monetyzacji kontrowersji.
Patostreaming nie funkcjonuje w próżni. Odbiorcami są często bardzo młode osoby, które traktują transmisje jako formę rozrywki i substytut reality show.
Różnica polega na tym, że w odróżnieniu od telewizji internetowe livey są słabiej regulowane, a ich bohaterowie nie podlegają profesjonalnemu nadzorowi produkcyjnemu. Normalizacja przemocy, upokorzeń czy nadużywania substancji może wpływać na postrzeganie norm społecznych przez młodych widzów. Jednocześnie dla części publiczności patostreaming pełni funkcję voyeurystyczną, pozwalając obserwować autodestrukcyjne zachowania z bezpiecznego dystansu. Z drugiej strony twórcy często argumentują, że pokazują prawdziwe życie, a widzowie są świadomi konwencji. Problem polega na tym, że granica między kreacją a rzeczywistością bywa zatarta. Jeśli w trakcie transmisji dochodzi do realnych czynów zabronionych, przestaje to być wyłącznie performans. Regulamin Kicka formalnie zakazuje treści nielegalnych, przemocy wobec innych osób, wykorzystywania nieletnich czy promowania narkotyków. Platforma posiada system zgłoszeń oraz moderatorów. Jednak egzekwowanie zasad jest często postrzegane jako mniej rygorystyczne niż w przypadku YouTube. W praktyce wiele zależy od reakcji społeczności i mediów. Głośne incydenty mogą skutkować czasową blokadą kanału, ale mniejsze naruszenia bywają ignorowane.
Krytycy wskazują, że model biznesowy powiązany z hazardem tworzy zachętę do tolerowania ryzykownych treści, o ile generują one ruch.
Kluczowe pytanie dotyczy jurysdykcji. Co w sytuacji, gdy polski obywatel transmituje z innego kraju zachowania potencjalnie sprzeczne z prawem, a odbiorcami są głównie Polacy? Zasadą w prawie karnym jest terytorialność, czyli stosowanie prawa państwa, na którego terytorium doszło do czynu. Jeśli więc do przestępstwa dochodzi w Indiach czy na Filipinach, w pierwszej kolejności właściwe są organy ścigania tego państwa. Polski kodeks karny przewiduje jednak pewne wyjątki. Możliwe jest ściganie obywatela polskiego za granicą, jeśli czyn jest przestępstwem zarówno według prawa miejsca popełnienia, jak i prawa polskiego. W grę wchodzi zasada podwójnej karalności. Dodatkowo w przypadku niektórych kategorii przestępstw, takich jak przestępstwa przeciwko małoletnim czy określone przestępstwa seksualne, jurysdykcja może być szersza.
Internet komplikuje sytuację, ponieważ efekt czynu może występować w innym państwie niż fizyczne działanie sprawcy.
Jeśli treść trafia do polskiej publiczności i wywołuje określone skutki w Polsce, teoretycznie możliwe jest rozważanie odpowiedzialności również na gruncie polskiego prawa. W praktyce wymaga to jednak spełnienia określonych przesłanek i współpracy międzynarodowej. W przypadku zażywania narkotyków kluczowe znaczenie ma prawo lokalne. Jeśli w danym państwie posiadanie lub konsumpcja są przestępstwem, odpowiedzialność zasadniczo powinna być rozpatrywana tam. Jeśli jednak transmisja promuje używanie narkotyków wśród polskich odbiorców, pojawia się pytanie o ewentualne podżeganie lub propagowanie, co mogłoby być analizowane w Polsce. Podobnie jest z przemocą. Jeśli dochodzi do rękoczynów w trakcie transmisji, właściwe są organy miejsca zdarzenia. Jednak materiał wideo może stanowić dowód w postępowaniu zarówno lokalnym, jak i potencjalnie polskim, jeśli spełnione są warunki jurysdykcyjne.
Zjawisko migracji patostreamerów na platformy o luźniejszych zasadach pokazuje napięcie między globalnym charakterem internetu a narodowym charakterem prawa.
Platformy działają transgranicznie, twórcy podróżują, a publiczność jest rozproszona. Pojawiają się postulaty większej harmonizacji regulacji, przynajmniej w zakresie ochrony nieletnich, przemocy czy promocji nielegalnych substancji. Unia Europejska już podjęła próbę ujednolicenia części zasad poprzez akt o usługach cyfrowych, który nakłada na duże platformy obowiązki moderacyjne. Jednak Kick jako podmiot spoza UE może nie podlegać tym regulacjom w takim samym stopniu jak europejskie serwisy. To rodzi pytania o skuteczność lokalnych przepisów w świecie, w którym transmisję można włączyć z dowolnego miejsca na ziemi.