Habitat Collective – zielone rzeźby, które oddychają

Zielone instalacje oraz organiczny design przestają być jedynie trendem, stają się odpowiedzią na realną potrzebę człowieka. Habitat Collective tworzy obiekty balansujące między sztuką, architekturą i żywym ekosystemem, przywracając naturze należne miejsce we współczesnych wnętrzach. Ich realizacje będzie można zobaczyć w Studio Jaskółka w samym centrum miasta od 28 maja do 6 czerwca.
.get_the_title().

Habitat Collective powstał z potrzeby tworzenia przestrzeni żywych , takich, które nie są jedynie estetycznym obiektem, ale doświadczeniem. W swoich realizacjach balansuje pomiędzy designem, sztuką i architekturą krajobrazu, traktując rośliny nie jako dekorację, lecz pełnoprawne medium. O emocjach, organicznej zmienności i projektowaniu, które dojrzewa razem z naturą, rozmawiamy z twórcą kolektywu.

W świecie zdominowanym przez technologię, pośpiech i sterylne przestrzenie coraz silniej wracamy do natury. Zieleń we wnętrzach i architekturze przestała być jedynie estetycznym dodatkiem, dziś staje się odpowiedzią na realną potrzebę człowieka: potrzebę wyciszenia, kontaktu z organiczną formą i odzyskania relacji z otoczeniem. Nic więc dziwnego, że projekty łączące design z naturą są obecnie jednym z najmocniejszych trendów we współczesnej architekturze i sztuce użytkowej.

Jednak dla twórców takich jak Jan Basiukiewicz z Habitat Collective rośliny nie są modą ani dekoracją. Stają się żywym medium, które zmienia przestrzeń, wpływa na emocje i przypomina, że człowiek również jest częścią biologicznego procesu. Ich realizacje balansują pomiędzy rzeźbą, instalacją artystyczną i fragmentem żywego ekosystemu, tworząc doświadczenia, które angażują nie tylko wzrok, ale również emocje i zmysły.

www.instagram.com/habitatcollective.art

Marta Jerin-Dąbrowska, F5: Jak narodził się Habitat Collective i co było impulsem do pracy z roślinami jako medium?

Jan Basiukiewicz, Habitat Collective: Habitat Collective narodził się z potrzeby tworzenia przestrzeni, które nie są martwe. Zawsze fascynowało mnie napięcie między architekturą a naturą, moment, w którym organiczna forma zaczyna odzyskiwać przestrzeń stworzoną przez człowieka. Rośliny nie są dla mnie dekoracją. Są żywym medium, które wnosi do projektu czas, emocję i nieprzewidywalność. Impulsem było również zmęczenie sterylnością współczesnych wnętrz i obiektów. Chciałem tworzyć formy, które oddychają, starzeją się i budują emocjonalną relację z człowiekiem.

Pomiędzy rzeźbą a ekosystemem

Czym dla Ciebie jest zielona rzeźba, bardziej obiektem artystycznym czy funkcjonalnym elementem przestrzeni?

Najbardziej interesuje mnie moment, kiedy przestaje być jasne, czym dokładnie jest. Lubię, kiedy obiekt balansuje między rzeźbą, instalacją i fragmentem żywego ekosystemu. Funkcja jest ważna, ale nie w technicznym znaczeniu. Bardziej interesuje mnie funkcja emocjonalna — zatrzymanie człowieka na chwilę, wyciszenie go albo wyrwanie z automatyzmu codzienności.

Gdzie widzisz granicę między designem, architekturą krajobrazu a sztuką?

Myślę, że ta granica coraz bardziej się zaciera i właśnie to jest dla mnie ciekawe. Nie projektuję wyłącznie „ładnych obiektów”. Interesuje mnie budowanie doświadczenia przestrzeni. Design daje narzędzia funkcjonalne, architektura krajobrazu, myślenie o naturze i procesie, a sztuka pozwala zadawać pytania i wywoływać emocje. Moje projekty powstają gdzieś pomiędzy tymi światami.

Od czego zaczynasz proces projektowy, od miejsca, idei czy konkretnych roślin?

Najczęściej od emocji, jaką ma wywoływać przestrzeń. Dopiero później pojawia się forma, materia i dobór roślin. Bardzo ważne jest dla mnie także samo miejsce, jego światło, proporcje, faktury, a nawet to, jak człowiek się w nim porusza. Rośliny nie są dodatkiem na końcu procesu. One współtworzą narrację projektu od początku.

Realizacje Habitat Collective balansują pomiędzy rzeźbą, instalacją artystyczną i fragmentem żywego ekosystemu, tworząc doświadczenia, które angażują nie tylko wzrok, ale również emocje i zmysły. Projekt nie kończy się w dniu realizacji on dalej żyje, dojrzewa i czasem wymyka się pierwotnym założeniom.

Na ile kontrolujesz efekt końcowy, a na ile oddajesz go naturze?

Projekt jest dla mnie bardziej początkiem procesu niż jego zamknięciem. Oczywiście kontroluję konstrukcję, proporcje i kierunek kompozycji, ale natura zawsze wnosi własny scenariusz. I właśnie ta utrata pełnej kontroli jest czymś cennym. W świecie, który obsesyjnie próbuje wszystko przewidzieć i uporządkować, organiczna zmienność staje się wartością.

Czy traktujesz rośliny jak materiał rzeźbiarski?

Tak, ale z dużym szacunkiem do ich biologicznej autonomii. Rośliny mają własny rytm, dynamikę i ograniczenia. Praca z nimi wymaga myślenia bardziej procesowego niż przy klasycznej rzeźbie. Projekt nie kończy się w dniu realizacji — on dalej żyje, dojrzewa i czasem wymyka się pierwotnym założeniom.

Niedoskonałość jest bardzo ważna. Naturalne struktury nigdy nie są idealnie symetryczne i właśnie dlatego wydają się prawdziwe. Lubię moment, kiedy projekt zaczyna nosić ślady czasu — lekką asymetrię, nieregularność czy zmianę faktury. To sprawia, że obiekt przestaje być tylko zaprojektowaną formą, a zaczyna przypominać fragment żywego organizmu.

Czy Twoje projekty są odpowiedzią na współczesne potrzeby związane z ekologią i relacją człowieka z naturą?

Nie chciałbym sprowadzać ich wyłącznie do ekologicznego komunikatu, choć ten aspekt jest ważny. Bardziej interesuje mnie pytanie, dlaczego współczesny człowiek tak bardzo oddzielił się od natury — również emocjonalnie. Myślę, że potrzeba kontaktu z organicznymi formami jest dziś dużo głębsza niż tylko trend estetyczny. To trochę próba odzyskania utraconej relacji.

Najbardziej interesuje mnie zatrzymanie człowieka choćby na kilka sekund. Moment, w którym ktoś przestaje tylko „patrzeć”, a zaczyna naprawdę odczuwać przestrzeń. Jeśli pojawia się przy tym zaskoczenie, ciekawość albo poczucie bliskości z naturą — tym lepiej. Nie chcę tworzyć tylko dekoracji. Chcę tworzyć doświadczenia.

Czym jest dziś dobra relacja człowieka z naturą?

Dobra relacja z naturą zaczyna się od odejścia od myślenia, że jesteśmy ponad nią albo obok niej. Człowiek również jest częścią biologicznego procesu, choć bardzo często o tym zapomina. Moje projekty próbują rozmywać granicę między tym, co stworzone przez człowieka, a tym, co organiczne. Interesuje mnie sytuacja, w której natura nie jest dodatkiem do architektury, ale staje się jej równorzędnym partnerem.

Wystawa i akcja „Oddech” potrwa od 28.05 do 05.06.2026 w Studio Jaskółka przy ul. Kubusia Puchatka w Warszawie, tuż obok wejścia do metra Nowy-Świat-Uniwersytet.

Zapraszamy na tydzień bezpłatnych sesji oddechowych w technice DMCO odbywających się w immersyjnej przestrzeni galerii sztuki towarzysząc wystawie „Oddech”. W ramach wydarzenia galeria Studio Jaskółka zamieni się w miejsce oddechu, wyciszenia i regeneracji. Wśród instalacji inspirowanych naturą, światłem i doświadczeniem oddechu stworzymy przestrzeń zatrzymania, spokoju i kontaktu ze sobą.

Przez tydzień galeria stanie się miejscem oddechu, regeneracji i zanurzenia w sztuce.

Oddech wśród sztuki 29.05 — 05.06, Studio Jaskółka
Warszawa, bezpłatne zajęcia oddechowe

Czym jest DMCO? To autorska metoda pracy z oddechem stworzona przez trenera Dariusza Małojło, nauczyciela, twórcę wieloletnich programów rozwoju świadomości i pracy z oddechem. Technika DMCO łączy świadomy oddech, pracę z ciałem, emocjami i układem nerwowym, pomagając: redukować stres i napięcie, pogłębiać kontakt ze sobą, zwiększać energię i lekkość, wyciszać umysł, doświadczać głębokiej regeneracji. Pełne info tutaj -> www.dariuszmalojlo.pl

KULTURA I SZTUKA