Czym był RUCH 37 AlphaGo w pojedynku z arcymistrzem Lee Sedolem?
Ruch 37 wykonany przez AlphaGo podczas drugiej partii meczu z Lee Sedolem w marcu 2016 roku przeszedł już do historii sztucznej inteligencji. Nie dlatego, że natychmiast wygrał partię. Nie dlatego, że był szczególnie efektowny wizualnie. Ale dlatego, że pokazał coś znacznie bardziej niepokojącego i fascynującego jednocześnie.
Pokazał, że inteligencja nie musi myśleć tak jak człowiek, aby osiągać rezultaty przekraczające ludzkie możliwości.
Gra Go przez dekady była uznawana za ostatnią wielką twierdzę ludzkiej intuicji. W przeciwieństwie do szachów liczba możliwych układów jest tak gigantyczna, że praktycznie nie da się przeanalizować wszystkich wariantów. Najlepsi gracze nie liczą więc ruchów w klasycznym sensie. Oni wyczuwają pozycję. Mówią o harmonii planszy, przepływie energii, intuicji, estetyce gry. Wielu mistrzów twierdziło wręcz, że Go przypomina bardziej sztukę niż matematykę. W 78. ruchu drugiej partii AlphaGo wykonało posunięcie oznaczone później jako Move 37. Kamień został postawiony w miejscu, którego żaden czołowy zawodnik nie uważał za sensowne. Według komentatorów był to ruch, który profesjonalny gracz wykonałby niezwykle rzadko. Niektórzy oceniali, że prawdopodobieństwo zagrania takiego ruchu przez człowieka wynosi około jeden na dziesięć tysięcy.
Kiedy ruch pojawił się na planszy, komentujący mecz profesjonalista Michael Redmond był przekonany, że AlphaGo popełniło błąd. Inni eksperci również uznali ruch za dziwny, wręcz absurdalny. W sali komentatorskiej zapanowała konsternacja. Przez kilka minut nikt nie rozumiał, co właściwie wydarzyło się na planszy. Potem zaczęło do nich docierać. AlphaGo nie popełniło błędu. To oni nie rozumieli ruchu.
W kolejnych etapach partii okazało się, że zagranie otworzyło możliwości strategiczne, których ludzie wcześniej nie dostrzegali.
Lee Sedol, jeden z najwybitniejszych graczy w historii, zaczął tracić kontrolę nad pozycją. Po meczu przyznał, że ten ruch był piękny. Wielu zawodowców mówiło później, że był to moment, w którym po raz pierwszy zobaczyli w grze coś naprawdę nowego. To właśnie tutaj historia ruchu 37 staje się interesująca nie jako historia gry Go, ale jako historia sztucznej inteligencji. Przez długi czas ludzie wyobrażali sobie AI jako cyfrową wersję człowieka. Sądziliśmy, że inteligencja maszynowa będzie przypominała naszą inteligencję, tylko szybszą. Że komputer będzie dochodził do tych samych wniosków, co człowiek, tylko bardziej efektywnie. Ruch 37 pokazał coś odwrotnego. AlphaGo nie doszło do rozwiązania ludzką drogą. Nie miało intuicji w ludzkim sensie. Nie rozumiało piękna gry. Nie znało filozofii Go. Nie miało emocji ani doświadczenia. A mimo to odkryło rozwiązanie, którego tysiące najlepszych graczy świata wcześniej nie zauważyły. To przypomina obserwację Andrzeja Dragana z książki Quo VAIdis, że współczesne sieci neuronowe są dla nas nieprzejrzyste. Potrafimy opisać ich architekturę. Potrafimy obserwować dane wejściowe i wyniki, jednak nie potrafimy dokładnie wyjaśnić, dlaczego system doszedł do konkretnego wniosku.
W pewnym sensie przypomina to relację człowieka z własnym mózgiem. Wiemy, że działa. Wiemy, że daje rezultaty. Nie potrafimy jednak w pełni prześledzić wszystkich procesów prowadzących do decyzji.
To dlatego wielu badaczy uważa dziś, że określenie sztuczna inteligencja jest mylące. Sugeruje bowiem, że mamy do czynienia z czymś, co jest sztuczną wersją ludzkiego myślenia. Tymczasem coraz częściej wygląda na to, że jest to zupełnie inny rodzaj inteligencji. Gdy człowiek i AI rozwiązują ten sam problem, mogą dojść do identycznego wyniku, ale zupełnie różnymi drogami. Dla człowieka ruch 37 był genialny, ponieważ naruszał wszystko, czego nauczyła go wielowiekowa tradycja gry. Dla AlphaGo nie był ani odważny, ani kreatywny, ani rewolucyjny. Był po prostu najlepszym rozwiązaniem znalezionym w ogromnej przestrzeni możliwości.