Automatyzacją pracy bardziej zagrożeni mężczyźni niż kobiety

Kolejny argument za tym, że przyszłość należy do kobiet.
.get_the_title().

Robot wchodzi do fabryki, zajmuje miejsce przy taśmie produkcyjnej i odbiera pracę robotnikowi. To był klasyczny scenariusz automatyzacji. Problem w tym, że rewolucja sztucznej inteligencji wygląda zupełnie inaczej. Tym razem zagrożone są nie tylko zawody fizyczne. Na celowniku znalazły się również profesje prestiżowe, dobrze opłacane i przez dekady utożsamiane z męskim światem. Sztuczna inteligencja nie zaczęła od zastępowania hydraulików, pielęgniarek czy fryzjerów. Zaczęła od pisania tekstów, analizowania dokumentów, przeszukiwania baz danych, przygotowywania raportów i tworzenia kodu. Innymi słowy zaatakowała te obszary, które jeszcze niedawno wydawały się bezpieczną przystanią dla klasy średniej i wyższej. To właśnie dlatego ekonomiści coraz częściej zwracają uwagę na zaskakującą prawidłowość.

W pierwszej fazie rewolucji AI szczególnie narażone mogą być zawody związane z przetwarzaniem informacji.

Prawnicy, analitycy, księgowi, dziennikarze, programiści, konsultanci czy pracownicy biurowi wykonują wiele zadań, które można opisać za pomocą reguł i dokumentów. A to dokładnie środowisko, w którym generatywna sztuczna inteligencja czuje się najlepiej. Paradoks polega na tym, że wiele zawodów uznawanych za mniej prestiżowe okazuje się znacznie trudniejszych do zautomatyzowania. Nauczycielka w klasie pełnej dzieci nie tylko przekazuje wiedzę. Odczytuje emocje, rozwiązuje konflikty, buduje autorytet i reaguje na nieprzewidywalne sytuacje. Pielęgniarka nie jest jedynie wykonawcą procedur medycznych. Musi uspokoić pacjenta, ocenić jego stan i nawiązać relację opartą na zaufaniu. Fryzjerka nie tylko obcina włosy. Prowadzi rozmowę, interpretuje oczekiwania klienta i wykonuje precyzyjną pracę manualną w świecie pełnym zmiennych.

To właśnie te kompetencje okazują się niezwykle trudne do zapisania w postaci algorytmu.

Przez większość historii technologii mężczyźni dominowali w zawodach związanych z maszynami, produkcją, inżynierią i zarządzaniem. Kobiety częściej trafiały do zawodów opiekuńczych, edukacyjnych i usługowych. Przez długi czas wydawało się, że to te drugie są mniej prestiżowe i bardziej zagrożone. Sztuczna inteligencja zaczyna jednak odwracać tę logikę. Model językowy może przygotować opinię prawną. Może przeanalizować wyniki badań medycznych. Potrafi stworzyć strategię marketingową i napisać artykuł. Znacznie trudniej jest mu natomiast wejść do sali szpitalnej i zdobyć zaufanie przestraszonego pacjenta albo zapanować nad grupą dziesięciolatków po przerwie obiadowej.

W tym sensie przyszłość rynku pracy może przynieść zaskakującą zmianę statusu społecznego różnych profesji.

Przez dziesięciolecia najwyżej ceniliśmy zawody związane z wiedzą ekspercką. Tymczasem AI bardzo szybko demokratyzuje dostęp do wiedzy. Coraz większą wartość zyskują natomiast umiejętności społeczne, emocjonalne i interpersonalne. Jest jeszcze jeden aspekt tej zmiany. Socjologowie od dawna zauważają, że mężczyźni częściej budują swoją tożsamość wokół pozycji zawodowej, hierarchii i statusu. Awans, stanowisko czy prestiż pełnionej funkcji bywają ważnym elementem społecznej samooceny. Kiedy technologia zaczyna podważać wyjątkowość tych ról, reakcja może być szczególnie silna. Nie chodzi wyłącznie o utratę dochodu. Chodzi również o utratę miejsca w społecznej strukturze.

PO PRACY