Dlaczego laboratoria AI zatrudniają filozofów?

Co wspólnego mają Platon, Arystoteles, Kant czy John Stuart Mill z miliardami parametrów sieci neuronowych? Okazuje się, że znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
.get_the_title().

Kilka lat temu filozofia uchodziła za kierunek, którego absolwenci częściej słyszeli pytanie o to, co właściwie zamierzają robić w życiu, niż otrzymywali atrakcyjne oferty pracy. Dziś sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Największe laboratoria sztucznej inteligencji, takie jak OpenAI, Anthropic czy Google DeepMind, coraz częściej zatrudniają filozofów nie jako specjalistów od public relations czy etyki biznesu, ale jako członków zespołów pracujących nad samym zachowaniem modeli językowych. Pierwszym powodem jest to, że współczesne modele AI przestały być wyłącznie narzędziami do przewidywania kolejnego słowa. Coraz częściej mają doradzać, negocjować, pomagać w podejmowaniu decyzji, edukować, a w przyszłości również działać autonomicznie w imieniu użytkowników. W takiej sytuacji nie wystarczy już odpowiedzieć na pytanie, czy model działa poprawnie technicznie. Trzeba również odpowiedzieć na pytanie, jak powinien się zachować. To właśnie od stuleci jest przedmiotem filozofii.

Filozofowie zajmują się problemami, które dla informatyków jeszcze niedawno wydawały się czysto teoretyczne.

Czym jest prawda? Kiedy można skłamać? Czy zawsze należy mówić wszystko? Jak rozumieć sprawiedliwość? Czy ważniejsze są skutki działania, czy przestrzeganie zasad? W świecie sztucznej inteligencji pytania te przestały być akademickimi rozważaniami. Stały się problemami projektowymi. Dobrym przykładem jest tak zwana konstytucyjna sztuczna inteligencja rozwijana przez Anthropic. Zamiast polegać wyłącznie na ocenach ludzi, modele otrzymują zestaw nadrzędnych zasad, które mają kierować ich odpowiedziami. Inspiracją są zarówno dokumenty praw człowieka, jak i klasyczne koncepcje filozoficzne dotyczące uczciwości, autonomii czy unikania wyrządzania szkody. W firmie mówi się nawet o swoistej konstytucji modelu, która określa, jakie wartości powinien realizować.

Drugim powodem jest walka z jednym z największych problemów współczesnych modeli językowych, czyli ich skłonnością do zadowalania użytkownika za wszelką cenę.

Przez lata modele były trenowane tak, aby były pomocne, uprzejme i zgodne z oczekiwaniami rozmówcy. W praktyce prowadziło to czasem do sytuacji, w której zamiast powiedzieć użytkownikowi, że się myli, model próbował znaleźć odpowiedź zgodną z jego przekonaniami. Coraz więcej badaczy uważa, że rozwiązaniem może być inspiracja metodą sokratejską. Sokrates nie próbował zadowolić rozmówcy. Zadawał pytania, wskazywał sprzeczności i prowadził do prawdy nawet wtedy, gdy było to niewygodne. Niektórzy badacze przekonują, że modele trenowane w podobnym duchu są mniej podatne na przypochlebianie się użytkownikowi i częściej wybierają zgodność z faktami zamiast zgodności z oczekiwaniami człowieka.

Filozofia pomaga również w walce z nadmierną pewnością siebie modeli.

Jednym z największych wyzwań AI pozostają halucynacje, czyli sytuacje, w których model z pełnym przekonaniem przedstawia informacje niezgodne z rzeczywistością. Tutaj również pojawia się inspiracja filozoficzna. Sokrates twierdził, że początkiem mądrości jest świadomość własnej niewiedzy. W praktyce oznacza to projektowanie modeli, które potrafią powiedzieć nie wiem zamiast wymyślać odpowiedź. Według części badaczy właśnie takie podejście przyczyniło się do ograniczenia liczby halucynacji w najnowszych systemach. Filozofowie uczestniczą także w dyskusjach dotyczących wartości, jakie powinny reprezentować modele. Czy asystent prawny powinien opierać się na liberalnym rozumieniu praw jednostki? Czy powinien kierować się etyką obowiązku Immanuela Kanta, według której pewnych rzeczy nie wolno robić niezależnie od konsekwencji? A może powinien wybierać rozwiązania przynoszące najlepsze skutki dla największej liczby ludzi, zgodnie z tradycją utylitaryzmu? Jeszcze niedawno podobne pytania należały do seminariów filozoficznych. Dziś stają się elementem projektowania produktów używanych przez setki milionów ludzi.

Nie wszyscy jednak patrzą na ten trend z entuzjazmem. Coraz częściej pojawia się zarzut tak zwanego ethics washing.

Krytycy obawiają się, że zatrudnianie filozofów może pełnić funkcję wizerunkową, pokazując opinii publicznej, że firmy traktują bezpieczeństwo bardzo poważnie, podczas gdy ostateczne decyzje i tak podporządkowane są interesom biznesowym. Pojawia się również pytanie, czy filozof zatrudniony przez prywatną firmę może zachować pełną niezależność intelektualną, skoro jego pracodawca oczekuje szybkiego rozwoju produktów i przewagi nad konkurencją. Mimo tych wątpliwości jedno wydaje się pewne. Rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że granice między naukami ścisłymi a humanistyką zaczynają się zacierać. Przez dekady zakładano, że przyszłość będzie należała wyłącznie do programistów i matematyków. Tymczasem okazuje się, że zbudowanie inteligentnego systemu wymaga również odpowiedzi na pytania, których nie rozwiązuje żaden algorytm. Czym jest odpowiedzialność? Jak rozumieć dobro? Kiedy maszyna powinna odmówić wykonania polecenia?

FUTOPIA