Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

Dziś SpaceX wchodzi na giełdę

Elon Musk właśnie otworzył inwestorom drzwi do największej prywatnej firmy kosmicznej świata, co uczyni go pierwszym biliarderem na świecie.
.get_the_title().

Przez lata SpaceX funkcjonował trochę jak legenda Doliny Krzemowej. Firma była jednocześnie jedną z najbardziej wpływowych organizacji technologicznych na świecie i jedną z najmniej dostępnych dla zwykłych inwestorów. Podczas gdy Tesla, Nvidia czy Meta regularnie podlegały giełdowej wycenie, SpaceX pozostawał poza zasięgiem rynku publicznego. To właśnie dlatego debiut spółki wzbudza tak ogromne emocje. Mówimy o przedsiębiorstwie, które zrewolucjonizowało rynek wynoszenia satelitów na orbitę, stworzyło największą na świecie konstelację satelitów internetowych i jako jedyna prywatna firma regularnie transportuje ludzi oraz ładunki na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Według dostępnych informacji oferta została wyceniona na 135 dolarów za akcję, co oznacza wycenę całej spółki na około 1,77 biliona dolarów.

To poziom, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się całkowicie nierealny dla przedsiębiorstwa działającego w sektorze kosmicznym. SpaceX znalazłby się tym samym w gronie najcenniejszych firm świata. Wbrew pozorom inwestorzy nie kupują jednak wyłącznie udziałów w firmie rakietowej. Rakiety Falcon 9 i Falcon Heavy stanowią dziś jedynie część większej układanki. Prawdziwą maszyną do generowania przychodów staje się Starlink, czyli gigantyczna sieć satelitów zapewniających dostęp do internetu praktycznie w każdym miejscu na świecie. To właśnie ten segment coraz częściej postrzegany jest jako fundament przyszłych wyników finansowych spółki. Model biznesowy jest stosunkowo prosty. Każdy nowy klient Starlinka płaci abonament, a liczba użytkowników rośnie praktycznie z kwartału na kwartał. W przeciwieństwie do jednorazowej sprzedaży rakiety czy kontraktu kosmicznego, internet satelitarny tworzy przewidywalny i powtarzalny strumień przychodów. Dla inwestorów to właśnie takie biznesy są szczególnie atrakcyjne.

Jednocześnie SpaceX korzysta z przewagi, której nie posiada żaden konkurent. Firma sama produkuje rakiety, sama wynosi własne satelity na orbitę i sama zarządza całą infrastrukturą. To poziom integracji pionowej niespotykany w większości branż technologicznych.

Największe emocje budzą jednak projekty, które dopiero mają nadejść. Kluczowym elementem strategii pozostaje Starship, największa rakieta w historii. Jeżeli projekt zakończy się sukcesem, SpaceX może radykalnie obniżyć koszt transportu ładunków na orbitę. W praktyce oznaczałoby to otwarcie zupełnie nowych rynków. Od wielkoskalowych stacji orbitalnych, przez przemysł kosmiczny, po przyszłe misje księżycowe i marsjańskie. NASA już dziś wykorzystuje Starship w swoich planach związanych z programem Artemis, którego celem jest powrót ludzi na Księżyc.

Elon Musk nie ukrywa również, że długoterminowym celem pozostaje stworzenie samowystarczalnej kolonii na Marsie.

Brzmi to jak science fiction, ale warto pamiętać, że jeszcze dwadzieścia lat temu równie fantastycznie brzmiała wizja wielokrotnego wykorzystywania rakiet. Dziś lądowanie pierwszego stopnia Falcona stało się niemal rutyną. To właśnie ten element odróżnia SpaceX od większości firm notowanych na giełdzie. Inwestorzy kupują nie tylko wyniki finansowe, ale również wizję przyszłości. Wycena spółki odzwierciedla przekonanie rynku, że sektor kosmiczny może stać się jednym z największych obszarów wzrostu w XXI wieku. Nie brakuje oczywiście sceptyków. Wycena na poziomie blisko dwóch bilionów dolarów oznacza ogromne oczekiwania wobec dalszego rozwoju firmy. Każde opóźnienie programu Starship, spowolnienie wzrostu Starlinka czy problemy regulacyjne mogą wpływać na nastroje inwestorów.

Z drugiej strony trudno znaleźć drugą organizację, która posiadałaby równie silną pozycję w kilku strategicznych sektorach jednocześnie.

SpaceX jest dziś firmą kosmiczną, operatorem telekomunikacyjnym, producentem zaawansowanej infrastruktury oraz jednym z najważniejszych uczestników globalnego wyścigu technologicznego. Debiut giełdowy oznacza więc coś więcej niż tylko kolejną ofertę publiczną. To moment, w którym inwestorzy po raz pierwszy mogą bezpośrednio postawić na wizję przyszłości, w której internet dociera do każdego zakątka Ziemi, transport kosmiczny staje się rutyną, a ludzka obecność poza naszą planetą przestaje być domeną państwowych agencji kosmicznych.

FUTOPIA