Gdy po drugiej stronie nie ma już człowieka
Kasjerów zastępują terminale, kierowców robotaxi, konsultantów chatboty, a recepcjonistów aplikacje. Wraz z nimi znika jednak coś znacznie trudniejszego do zauważenia. Niewidzialna kontrola społeczna, która przez tysiące lat regulowała nasze zachowania. Kiedy po drugiej stronie zostaje wyłącznie technologia, zaczynamy zachowywać się inaczej. Jednym z najbardziej zaskakujących skutków automatyzacji może okazać się nie utrata miejsc pracy, lecz zmiana naszej psychologii. Większość dyskusji o sztucznej inteligencji koncentruje się na gospodarce, wydajności i rynku pracy.
Tymczasem równolegle zachodzi proces znacznie subtelniejszy. Z naszego codziennego życia zaczyna znikać drugi człowiek.
Jeszcze kilkanaście lat temu niemal każda usługa wymagała kontaktu z inną osobą. Kupowaliśmy kawę u baristy, płaciliśmy kasjerowi, pytaliśmy recepcjonistkę o pokój, wsiadaliśmy do taksówki prowadzonej przez kierowcę, a dzwoniąc do banku rozmawialiśmy z konsultantem. Nawet jeśli były to krótkie i powierzchowne spotkania, miały ogromne znaczenie. Każde z nich przypominało nam, że po drugiej stronie znajduje się człowiek. To właśnie jego obecność wyznaczała granice zachowania. Psychologia społeczna od dawna pokazuje, że sama świadomość bycia obserwowanym wpływa na nasze decyzje. Ludzie stają się bardziej uprzejmi, rzadziej łamią zasady i częściej przestrzegają norm, kiedy wiedzą, że ktoś ich widzi. Nie chodzi wyłącznie o strach przed karą. Chodzi o relację. Drugi człowiek nie jest tylko wykonawcą usługi. Jest uczestnikiem tej samej sytuacji społecznej. Automatyzacja zaczyna ten mechanizm usuwać. Kiedy zamiast kierowcy czeka na nas autonomiczne robotaxi, zamiast kasjera terminal, a zamiast konsultanta chatbot, przestajemy uczestniczyć w relacji.
Zaczynamy obcować z systemem. A system bardzo szybko zaczynamy traktować jak coś, co można sprawdzić, obejść albo przechytrzyć.
Dobrze pokazuje to historia z Kalifornii, gdzie grupa nastolatków zamówiła autonomiczną taksówkę Waymo i podczas jazdy wychylała się przez okna, nagrywając filmy do mediów społecznościowych. Świadkowie próbowali zwrócić im uwagę, jednak młodzi pasażerowie zignorowali prośby. Trudno wyobrazić sobie podobną sytuację w tradycyjnej taksówce. Sama obecność kierowcy stanowiłaby naturalny hamulec. W robotaxi nie było nikogo. Był tylko algorytm prowadzący samochód. Podobny mechanizm zaobserwowano w sklepach pozbawionych kasjerów. W placówkach wykorzystujących system automatycznych zakupów część klientów zaczęła celowo odkładać produkty na przypadkowe półki, przekładać je między regałami albo sprawdzać, czy kamery rzeczywiście śledzą każdy ich ruch. Nie robili tego dlatego, że chcieli coś ukraść. Chcieli sprawdzić, jak inteligentny jest system. Obiektem interakcji przestał być sprzedawca, a stał się algorytm. To samo można zauważyć przy kasach samoobsługowych. W wielu krajach sklepy odnotowały wzrost tak zwanych błędów przy skanowaniu produktów. Klienci częściej wpisują tańsze odmiany warzyw, pomijają część zakupów albo eksperymentują z tym, co uda się zarejestrować, a czego system nie zauważy.
W relacji z drugim człowiekiem podobne zachowania były znacznie rzadsze. Z maszyną granice przesuwają się łatwiej.
Podobny efekt obserwują firmy rozwijające sztuczną inteligencję. Wielu użytkowników chatbotów zachowuje się wobec nich w sposób, na jaki nigdy nie pozwoliłoby sobie podczas rozmowy z konsultantem. Obraża system, wydaje absurdalne polecenia, prowokuje go i próbuje znaleźć jego słabe punkty. Zamiast rozmowy pojawia się testowanie technologii. Wszystkie te przykłady mają wspólny mianownik. Automatyzacja nie usuwa wyłącznie człowieka wykonującego określoną pracę. Usuwa również niewidzialny mechanizm społeczny, który przez tysiące lat regulował nasze zachowania. Gdy znika drugi człowiek, przestajemy myśleć o relacji, a zaczynamy myśleć o systemie.
Relację zastępuje eksperyment.
To zjawisko będzie się pogłębiać. Już w najbliższych latach coraz więcej usług przejmą autonomiczne pojazdy, inteligentni asystenci, roboty i algorytmy. Będziemy coraz rzadziej spotykać ludzi podczas wykonywania najprostszych codziennych czynności. Pytanie nie brzmi więc wyłącznie, ile zawodów zniknie. Równie ważne jest to, jak zmieni się nasze zachowanie, kiedy z codzienności znikną miliony drobnych kontaktów międzyludzkich.