Utopia, która zamieniła się w pułapkę
Wyobraźmy sobie świat, w którym nikt nie musi pracować. Jedzenie pojawia się zawsze na czas. Dach nad głową jest gwarantowany. Nie trzeba walczyć o przetrwanie, zdobywać zasobów ani podejmować ryzyka. Dla wielu to obraz przyszłości, którą może przynieść rozwój sztucznej inteligencji, robotyzacji i automatyzacji. W świecie, w którym maszyny wykonają większość pracy, największym wyzwaniem może okazać się już nie to, jak zarabiać na życie, lecz jak odnaleźć sens życia. Zanim jednak uznamy taki scenariusz za spełnienie odwiecznych marzeń ludzkości, warto przypomnieć jeden z najbardziej dyskutowanych eksperymentów XX wieku. Na początku lat 60. amerykański etolog John B. Calhoun rozpoczął serię badań nad zachowaniem gryzoni.
Najbardziej znanym z nich był eksperyment Universe 25, często określany jako szczurza lub mysia utopia.
Zwierzęta otrzymały wszystko, czego mogły potrzebować. Nie brakowało pożywienia, wody ani materiałów do budowy gniazd. Temperatura była idealna, nie występowały drapieżniki ani choroby, a przestrzeń początkowo pozwalała na swobodny rozwój populacji. Na początku wszystko przebiegało zgodnie z oczekiwaniami. Populacja szybko rosła, a zwierzęta rozmnażały się bez przeszkód. Po pewnym czasie nastąpił jednak moment, którego Calhoun się nie spodziewał. Mimo że jedzenia nadal było pod dostatkiem, tempo wzrostu zaczęło spadać. Zwierzęta coraz częściej rezygnowały z eksploracji otoczenia i ograniczały swoje aktywności do najprostszych zachowań.
Wraz ze wzrostem zagęszczenia pojawiły się zaburzenia społeczne.
Niektóre osobniki stawały się skrajnie agresywne i bez powodu atakowały inne. Część samic porzucała młode lub przestawała się nimi opiekować. Coraz częściej dochodziło do nietypowych zachowań seksualnych oraz rozpadu dotychczasowych relacji społecznych. Jednocześnie wykształciła się grupa osobników, które Calhoun nazwał pięknymi. Były zdrowe, zadbane i wolne od ran, ale praktycznie całkowicie wycofały się z życia społecznego. Nie walczyły o pozycję, nie tworzyły więzi, nie rozmnażały się i większość czasu poświęcały jedzeniu, spaniu oraz pielęgnacji własnego futra.
Ostatecznie populacja weszła w fazę nieodwracalnego upadku. Mimo nieograniczonego dostępu do zasobów zwierzęta przestały się rozmnażać, kolejne pokolenia nie uczyły się zachowań społecznych, a cała kolonia stopniowo wymarła.
Nie z powodu głodu, chorób ani ataku drapieżników, lecz dlatego, że utraciła zdolność do podtrzymywania własnej struktury społecznej. Eksperyment Calhouna przez lata był interpretowany jako ostrzeżenie przed skutkami przeludnienia. Dziś coraz częściej przywołuje się go jednak w zupełnie innym kontekście. Nie jako prostą analogię do ludzkich społeczeństw, lecz jako pytanie o znaczenie celu, wyzwań i poczucia sprawczości