Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

Trump nie może samodzielnie nakładać ceł bez zgody Kongresu – brzmi wyrok Sądy Najwyższego USA

Orzeczenie stawia Kongres w centralnej roli w kształtowaniu polityki handlowej, zamiast administracji prezydenta.
.get_the_title().

Amerykański Sąd Najwyższy wydał właśnie przełomowe orzeczenie, które ma ogromne konsekwencje dla polityki gospodarczej i konstytucyjnej roli władz w Stanach Zjednoczonych. Orzekł w stosunku 6 do 3, że szerokie taryfy celne nałożone przez prezydenta Donald Trump bez zgody Kongresu są sprzeczne z konstytucją i prawem federalnym.

Według Sądu Najwyższego prezydent USA nie może jednostronnie, powołując się na ustawę o uprawnieniach w sytuacjach nadzwyczajnych, narzucać bezterminowych i ogólnych ceł na importowane towary bez wyraźnej zgody Izby Reprezentantów i Senatu.

Sędziowie uznali, że konstytucja przewiduje uprawnienie do nakładania podatków i ceł właśnie dla Kongresu i żadna stara ustawa z lat siedemdziesiątych nie przekazała tego zasadniczego prawa władzy wykonawczej. Orzeczenie zapadło mimo że skład Sądu Najwyższego uchodzi za konserwatywny, w dużej mierze ukształtowany przez nominacje właśnie dokonywane przez samego Donalda Trumpa. Wśród 6 sędziów opowiadających się za uznaniem ceł za nielegalne znalazło się dwóch nominowanych przez Trumpa konserwatystów, co pokazuje, że decyzja przekroczyła tradycyjne podziały ideologiczne i opierała się na interpretacji konstytucji jako fundamentalnego dokumentu ograniczającego władzę wykonawczą.

Chodziło o taryfy nakładane od 2025 roku głównie na import z większości największych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, w tym na towary z Chin, Kanady, Meksyku i Unii Europejskiej.

Administracja Trumpa argumentowała, że stan wyjątkowy związany z problemami takimi jak kryzys fentanylowy czy nierówności handlowe upoważnia ją do stosowania tak szerokich ceł. Sąd Najwyższy uznał jednak, że to Kongres ma konstytucyjne prawo decydować o podatkach i opłatach handlowych, a prezydent wykorzystał ustawę o sytuacjach nadzwyczajnych w sposób, który znacząco rozszerzał jego kompetencje bez jasnej zgody władz ustawodawczych. Orzeczenie to ma bezpośrednie konsekwencje dla polityki handlowej w USA. Po pierwsze dziś większość taryf, które były fundamentem strategii Trumpa wobec partnerów handlowych, traci moc prawną i powinna zostać uchylona. To powoduje, że administracja nie może dalej ich stosować bez uzyskania mandatu Kongresu. Równocześnie otwiera się kwestia, co stanie się z ogromnymi sumami pieniędzy (różne źródła podają około 170 mld dolarów), które rząd państwa zebrał z tytułu tych ceł. Znaczące przedsiębiorstwa i importerzy już sygnalizowali, że będą domagać się zwrotu zapłaconych taryf, argumentując, że pobieranie tych środków było niezgodne z prawem. To może prowadzić do długotrwałych procesów sądowych i negocjacji między rządem a sektorem prywatnym w sprawie refundacji. W praktyce oznacza to również poważne przewartościowanie ryzyka dla rynków finansowych i handlowych. Inwestorzy oraz firmy działające globalnie mogą teraz oczekiwać większej stabilności przepisów handlowych, ponieważ taryfy będą musiały być zatwierdzane przez Kongres, co wprowadza większą przewidywalność w relacjach handlowych. Rynek zareagował niepewnością na perspektywę zmiany gromadzonych środków i niewiadomymi co do dalszych działań legislacyjnych.

Dla samej polityki wewnętrznej w USA orzeczenie to stawia Kongres w centralnej roli w kształtowaniu polityki handlowej, zamiast administracji prezydenta.

Parlamentarzyści będą teraz musieli opracować nowe ramy prawne, które wyraźnie określą, jakie taryfy i w jakich okolicznościach mogą być nałożone. Może to prowadzić do zwiększonego dialogu między izbami Kongresu a Białym Domem, ponieważ każda propozycja taryfowa będzie wymagała poparcia zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, a następnie podpisu prezydenta.

TU I TERAZ