Plot twist: Niemcy wchodzą w przemysł obronny dla Izraela

Niemiecki gigant motoryzacyjny Volkswagen rozważa wejście w produkcję elementów systemów obronnych dla Izraela.
.get_the_title().

Volkswagen, symbol niemieckiej motoryzacji, prowadzi rozmowy z izraelską firmą Rafael Advanced Defense Systems o możliwej przebudowie jednej ze swoich fabryk i wejściu w sektor obronny. Chodzi o zakład w Osnabrück, który stoi dziś przed widmem zamknięcia. W nowym scenariuszu miałby produkować nie samochody, ale elementy systemów obrony powietrznej, takich jak Żelazna Kopuła. Nie chodzi przy tym o same rakiety, te miałyby powstawać w osobnym zakładzie, lecz o infrastrukturę wokół nich, ciężarówki transportowe, wyrzutnie, generatory. Ten ruch nie jest przypadkowy. Europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się pod ogromną presją, od konkurencji Chin po kosztowną transformację w stronę elektromobilności. Jednocześnie sektor obronny rośnie, napędzany napięciami geopolitycznymi i zwiększonymi wydatkami państw na bezpieczeństwo.

Dla firm takich jak Volkswagen to nie tyle zmiana kierunku, co próba przetrwania w nowej rzeczywistości.

Ale w tej historii jest jeszcze jeden, bardziej subtelny wymiar. Niemcy, kraj obciążony historyczną odpowiedzialnością za Holokaust, rozważają dziś udział w produkcji elementów systemów obronnych dla Izrael, na którym ciążą oskarżenia od zbrodnie przeciwko ludzkości w Strefie Gazy. To nie jest prosty paradoks ani ironia historii. To raczej znak tego, jak bardzo zmieniła się logika świata. Relacje niemiecko izraelskie od dekad opierają się na szczególnym rodzaju politycznego i moralnego zobowiązania. W tym sensie potencjalna współpraca przemysłowa wpisuje się w istniejący już układ. A jednak symboliczny ciężar tej sytuacji jest trudny do zignorowania. Fabryki, które jeszcze niedawno produkowały samochody, a w jeszcze dalszej przeszłości były częścią gospodarki wojennej III Rzeszy, mogą dziś stać się elementem systemu obronnego państwa, które powstało po tamtej katastrofie.

To pokazuje coś więcej niż tylko zmianę w przemyśle. Pokazuje, że współczesny świat coraz mniej opiera się na ideach, a coraz bardziej na infrastrukturze. Nie liczy się już tak bardzo, kto ma rację, tylko kto ma zdolność produkcji, logistyki i technologii.

Volkswagen nie staje się nagle firmą zbrojeniową. Raczej wpisuje się w szerszy trend, w którym granice między sektorami zacierają się pod wpływem geopolityki. W świecie bez wielkich narracji to właśnie takie decyzje, techniczne, przemysłowe, pozornie neutralne, zaczynają definiować kierunek zmian.

TU I TERAZ