Praca jako ucieczka od samego siebie
Emil Cioran był rumuńsko-francuskim filozofem, eseistą i jednym z najbardziej radykalnych krytyków nowoczesności XX wieku. Urodził się w 1911 roku w Rumunii, a większość dorosłego życia spędził w Paryżu. Nie stworzył spójnego systemu filozoficznego jak Kant czy Hegel. Pisał raczej aforyzmami, krótkimi esejami i błyskotliwymi paradoksami. Był pesymistą, sceptykiem i jednym z największych intelektualnych prowokatorów ubiegłego stulecia. Kiedy Cioran mówi o pracy, nie chodzi mu o ekonomię ani rynek pracy. Nie interesuje go produktywność, PKB ani organizacja przedsiębiorstw. Jego pytanie brzmi raczej:
Dlaczego człowiek w ogóle zgodził się zorganizować całe swoje życie wokół pracy?
To zupełnie inny poziom krytyki. Praca jako ucieczka od samego siebie. Cioran uważał, że większość ludzi nie pracuje dlatego, że musi, lecz dlatego, że nie potrafi zostać sama ze sobą. Według niego praca jest często formą psychologicznego znieczulenia. Jeżeli człowiek miałby nagle otrzymać pełną wolność i nie musiałby pracować, wielu ludzi nie wiedziałoby, co zrobić z własnym życiem. Praca daje strukturę, rutynę, poczucie celu i pozwala uniknąć konfrontacji z pytaniami o sens istnienia.
Dlatego pisał, że społeczeństwa gloryfikują pracę nie dlatego, że jest ona wspaniała, ale dlatego, że jest skutecznym środkiem utrzymywania ludzi w ciągłym ruchu.
W pewnym sensie wyprzedził współczesne dyskusje o pracoholizmie. Lenistwo jako akt wolności. Dla Ciorana lenistwo nie oznaczało siedzenia na kanapie i oglądania telewizji. Lenistwo było czymś znacznie bardziej radykalnym. Było odmową uczestnictwa w społecznym wyścigu. Było przestrzenią na refleksję, obserwację, kontemplację i myślenie. Cioran należał do długiej tradycji filozoficznej, która sięga starożytnej Grecji. Arystokraci i filozofowie starożytni nie uważali pracy za najwyższą wartość. Najwyższą wartością było właśnie scholé, od którego pochodzi słowo school. Oznaczało ono czas wolny przeznaczony na myślenie.
W tym sensie Cioran twierdził, że współczesny człowiek cierpi nie na nadmiar lenistwa, lecz na jego dramatyczny niedobór.
Krytyka kultu produktywności. Dzisiaj jego teksty brzmią wręcz proroczo. Żyjemy w epoce, w której każda minuta powinna być produktywna. Są aplikacje mierzące kroki, sen, wydajność, skupienie, a nawet czas medytacji. Cioran uważałby to za formę zbiorowego szaleństwa. W jego oczach nowoczesny człowiek zamienił produktywność w religię. Dawniej ludzie pytali: Czy żyję dobrze? Dzisiaj pytają: Czy wykorzystuję swój potencjał? Czy optymalizuję czas? Czy osiągam cele? Czy jestem wystarczająco produktywny? Dla Ciorana byłby to dowód, że człowiek stał się narzędziem własnego systemu. Nie chodziło mu o to, że każda praca jest zła.
Twierdził raczej, że nadmiar pracy niszczy zdolność do refleksji.
Społeczeństwo zajętych ludzi staje się społeczeństwem powierzchownym. Ludzie nie mają czasu na zadawanie fundamentalnych pytań, bo są stale zajęci wykonywaniem kolejnych zadań. W tym sensie praca może być szkodliwa nie fizycznie, ale egzystencjalnie. Zabiera przestrzeń potrzebną do zrozumienia samego siebie. Co powiedziałby o AI i automatyzacji? To jest szczególnie ciekawe. Większość współczesnych debat pyta, co się stanie, gdy AI zabierze ludziom pracę. Cioran prawdopodobnie zastanawiałby się, co się stanie, gdy ludzie stracą ostatnią wymówkę, by nie zajmować się własnym życiem? Dla ekonomistów świat po pracy jest problemem gospodarczym. Dla Ciorana byłby przede wszystkim problemem duchowym. Jeżeli automatyzacja rzeczywiście uwolni ludzi od wielu obowiązków, pojawi się pytanie, którego nowoczesność starała się uniknąć przez ostatnie dwieście lat:
Kim jest człowiek, kiedy nie musi już pracować?
Jego krytyka pracy nie dotyczyła rynku pracy. Dotyczyła samej idei, że wartość człowieka mierzy się użytecznością, produktywnością i nieustannym działaniem. Można powiedzieć, że Cioran pytał o coś jeszcze głębszego: czy przypadkiem praca nie stała się dla nas substytutem sensu życia.