Niedobór produkuje hierarchię, obfitość egalitaryzm. Jaka czeka nas przyszłość?

Przez tysiące lat budowaliśmy cywilizację wokół jednego założenia. Nie ma dość zasobów dla wszystkich. A co jeśli sztuczna inteligencja jest właśnie technologią, która po raz pierwszy w historii podważy ten fundament?
.get_the_title().

Najbardziej radykalna idea dotycząca przyszłości nie mówi o sztucznej inteligencji. Nie mówi o robotach. Nie mówi nawet o pracy. Mówi o obfitości. Przywykliśmy myśleć o historii ludzkości jako o niekończącej się walce o ograniczone zasoby. O ziemię, żywność, energię, pieniądze, władzę. Cała nowoczesna ekonomia została zbudowana wokół pojęcia rzadkości.

Jeżeli czegoś jest mało, trzeba ustalić zasady podziału. Jeżeli nie starczy dla wszystkich, pojawia się konkurencja. Jeżeli pojawia się konkurencja, pojawia się hierarchia.

David Graeber i David Wengrow w książce Narodziny Wszystkiego rzucają wyzwanie temu uproszczonemu obrazowi. Ich zdaniem wczesne społeczności ludzkie były znacznie bardziej elastyczne, niż przez lata zakładali archeolodzy i historycy. Nie istniała jedna droga rozwoju prowadząca od małych egalitarnych grup do wielkich hierarchicznych państw. Ludzie eksperymentowali z różnymi modelami organizacji społecznej. Niektóre wspólnoty funkcjonowały przez część roku w sposób egalitarny, a przez inną część przyjmowały bardziej hierarchiczną strukturę. Władza nie była stałą cechą systemu. Bywała narzędziem uruchamianym w określonych warunkach. To niezwykle interesująca obserwacja, ponieważ sugeruje, że hierarchia nie jest koniecznie naturalnym stanem człowieka. Być może jest odpowiedzią na konkretne warunki materialne.Kiedy zasobów jest mało, trzeba ustalić, kto podejmuje decyzje, kto zarządza podziałem i kto ma pierwszeństwo dostępu.

To niedobór produkuje władzę.

A co dzieje się wtedy, gdy niedobór zaczyna znikać? Tutaj do rozmowy wchodzi Elon Musk. W swoich ostatnich wypowiedziach dotyczących sztucznej inteligencji Musk coraz rzadziej koncentruje się na samych technologiach. Znacznie częściej mówi o konsekwencjach społecznych. Według niego rozwój  sztucznej inteligencji i robotyki może doprowadzić do sytuacji, w której produkcja dóbr i usług stanie się niemal całkowicie zautomatyzowana. Roboty będą budować fabryki. Roboty będą wydobywać surowce. Roboty będą projektować kolejne roboty. Koszt pracy ludzkiej, który przez całą historię był jednym z głównych ograniczeń gospodarki, zacznie zbliżać się do zera.

Dlatego Musk coraz częściej używa pojęcia uniwersalnego wysokiego dochodu zamiast uniwersalnego dochodu podstawowego.

To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Nie chodzi już o zapewnienie minimalnego poziomu przetrwania. Chodzi o świat, w którym obfitość staje się normą. W takim świecie pieniądze nie znikają dlatego, że ktoś je znosi. Stają się mniej istotne dlatego, że coraz mniej rzeczy pozostaje naprawdę rzadkich. To właśnie w tym kontekście Musk regularnie przywołuje Kulturę Iaina M. Banksa. W tej serii powieści ludzkość żyje w społeczeństwie postniedoboru. Energię dostarczają niemal niewyczerpane źródła. Produkcję kontrolują superinteligentne maszyny. Każdy może mieć praktycznie wszystko, czego potrzebuje. Pieniądze nie pełnią już centralnej funkcji, ponieważ gospodarka przestała być grą o ograniczone zasoby. Dla większości ekonomistów brzmi to jak fantazja. Dla Muska jest to jeden z możliwych scenariuszy rozwoju cywilizacji. Jeżeli połączyć tę wizję z intuicjami Graebera i Wengrowa, pojawia się fascynujące pytanie.

Co jeśli cała historia polityczna ludzkości była historią zarządzania niedoborem?

Co jeśli państwa, hierarchie, klasy społeczne, instytucje kontroli i rozbudowane struktury władzy nie są cechą człowieka samą w sobie, lecz odpowiedzią na świat, w którym zawsze czegoś brakowało? Nie oznacza to oczywiście, że żyjemy już w epoce obfitości. Wręcz przeciwnie. Przed nami prawdopodobnie bardzo burzliwy okres przejściowy. Automatyzacja może zwiększać nierówności szybciej, niż będzie tworzyć nowy dobrobyt. Wiele zawodów zniknie. Całe sektory gospodarki zostaną przebudowane. Polityka może stać się jeszcze bardziej konfliktowa niż dziś. Jednak za tym chaosem wyłania się możliwość, której ludzkość nigdy wcześniej nie testowała na dużą skalę. Możliwość społeczeństwa, w którym głównym problemem nie jest zdobywanie zasobów. To właśnie dlatego Musk tak często wraca do kwestii sensu życia. Jego zdaniem największym wyzwaniem nie będzie brak pieniędzy. Największym wyzwaniem będzie odpowiedź na pytanie, co robić w świecie, w którym nie trzeba już walczyć o przetrwanie.

PO PRACY