Jedzenie jako sztuka, czyli instalacje Laili Gohar, które przypominają o społecznym wymiarze jedzenia
Laila Gohar to pochodząca z Egiptu, nowojorska it-girl przykuwająca uwagę nie tylko swoimi artystycznymi poczynaniami, ale też stylem. Jej niezwykły ślub, na którym jechała na ośle, relacjonował Vogue, do jej szafy zaglądają stylistki kultowych portali modowych, ale to, co wzbudza największe zainteresowanie to jej podejście do jedzenia, jadalne instalacje artystyczne i historie, które potrafi nimi opowiadać.
Większość jej wspomnień z dzieciństwa w Egipcie wiąże się z jedzeniem i to właśnie jego brakowało jej najbardziej po przeprowadzce do USA. Laila tęskniła za smakami dzieciństwa i tak zaczęła się jej przygoda z gotowaniem, która przechodziła różne etapy – od gotowania dla przyjaciół, po pracę w restauracjach i magazynach kulinarnych, aż przerodziła się w dość niezwykłe zajęcie, jakim jest eksplorowanie artystycznego potencjału jedzenia i scenografia.
Laila Gohar spełniła ostatnio swoje marzenie podczas Milan Design Week 2026 przy okazji współpracy z marką Arket. – Moim marzeniem od zawsze było zaprojektowanie karuzeli i ten dzień właśnie nadszedł! Nadal trudno mi w to nadal uwierzyć, to dosłownie spełnienie marzeń. Przez cały tydzień, w Giardino delle Arti w Mediolanie można było wskoczyć na moje warzywa i zakręcić się na karuzeli. Wzięliśmy najstarszą karuzelę we Włoszech, pochodzącą z XVIII wieku, i zamiast koni stworzyliśmy własne „pojazdy” w formie owoców i warzyw, na których można jeździć – mówi Laila Gohar.
Warzywna karuzela to jednocześnie zapowiedź kolekcji ubrań stworzonych przez Lailę dla marki Arket.
View this post on Instagram
Gohar mówi, że ma jedyną w swoim rodzaju pracę, którą stworzyła, a właściwie wymyśliła sobie sama. A na brak zajęć nie narzeka. Laila pracowała tworząc instalacje artystyczne z jedzenia dla projektantów mody jak Victoria Beckham, Jason Wu, Simone Rocha, Comme des Garçons, a także dla wielu marek takich jak Tiffany & Co., Prada, Hermès, Instagram, czy Samsung. Jedzenie w instalacjach Gohar ma wiele znaczeń, artystka skupia się często na jego społecznym wymiarze: zbliżającym ludzi i skupiając ich w jednym miejscu – a dokładniej w kuchni.
F5: Co jest najważniejsze w twoich instalacjach?
Laila Gohar: Najważniejszą częścią mojej pracy jest research i praca koncepcyjna, stworzenie historii, która ma głębszy sens i daje się przełożyć na konkretne idee. I to jest największe wyzwanie i jednocześnie najbardziej satysfakcjonująca część procesu. Ponieważ poświęcam najwięcej czasu właśnie na wymyślenie konceptu, opracowanie go, chcę opowiedzieć historię, która nie będzie taka oczywista, ale jednocześnie będzie pełna insightów. Staram się przemycić w tych historiach czasami mocno abstrakcyjne rzeczy
Co Cię najbardziej inspiruje?
Największą inspiracją dla mnie jest natura. Nikt nie wymyślił lepszych kompozycji, piękniejszych kolorów! Nie ma lepszego artysty niż sama natura. Czasem inspirują mnie też jakieś małe przypadkowe rzeczy, na które wpadam w swoim otoczeniu.
Jak widzisz swoją pracę za 5 lat?
Jest jeszcze tyle przede mną do odkrycia, ledwie dotknęłam tematu. Myśle, że to świetny i ekscytujący moment dla tworzenia takich prac jak moje, ponieważ jest na nie duże zapotrzebowanie. Właściwie nadal mnie zaskakuje, że mogę żyć z mojej pasji i nawiązywać kolejne ciekawe kolaboracje. Dzisiaj marki są skoncentrowane na doświadczaniu i na tym jak dać swoim konsumentom te nowe doświadczenia.
Żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest takie szybkie, kiedy zdjęcia lądują natychmiast na instagramie, wszystko jest instant i wszystko wydaje się być w wiecznym ruchu. Luksus jest teraz w doświadczaniu, nie w posiadaniu, ale właśnie w przeżyciach. A forma moich prac jest właśnie bardzo doświadczalna, namacalna, i cieszę się, że spotyka się z takim zainteresowaniem.
zdjęcie główne: Tanya & Zhenya Posternak