Gdy bitcoin spada, rosną inne kryptowaluty
To musiało w końcu nastąpić. Pikowanie w dół z wykręconej 17 grudnia 2017 roku wartości 19 661 dolarów do niemal 12 tys. dolarów (obecnie jest to 14,7 tys. dolarów) sprawiło, że udziały bitcoina na rynku kryptowalut osiągnęły najniższy poziom w historii, czyli 36 proc. (w zeszłym roku 87 proc.) z puli 628 miliardów dolarów. Złożył się na to nie tylko spadek wartości najpopularniejszej kryptowaluty, jaki obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach, ale i dynamiczne wzrosty takich „konkurentów” jak ethereum czy ripple, z których każdy może na ten moment pochwalić się aż 14 proc. udziałów. Wzrosty te biorą się nie tylko z niższych od bitcoina cen i łatwiejszej przestrzeni na rozwój, ale też z faktu, że, jak twierdzą specjaliści, wiele osób próbuje zawczasu zainwestować w rozwijające się kryptowaluty, by ich ewentualny gwałtowny marsz ku górze przyniósł zyski.
Tak wygląda ranking procentowych zysków kryptowalut za rok 2017:
Nie można zapominać też o bardziej praktycznym charakterze niektórych z będących na fali wznoszącej rozwiązań. Uskrzydlonego sukcesem ripple używają banki, zaś ethereum jest wykorzystywane przy inteligentnych kontraktach.
Tę ostatnią kryptowalutę w ogóle warto mieć teraz na oku, gdyż na przestrzeni ostatnich 24 godzin Ethereum zyskało aż… 19 proc. wartości, dobijając do 914 dolarów.
W efekcie jest to w tej chwili trzecia najcenniejsza kryptowaluta w światowym obiegu – 85 mld dolarów przy 96 mld ripple i 235 mld bitcoina.
Jak waszym zdaniem to wszystko potoczy się dalej i, przede wszystkim, w co warto inwestować?
Więcej o bitcoinie i innych kryptowalutach oraz możliwościach wykorzystania technologii blockchain przeczytacie w magazynie F5 Print Edition „La Familia”, który możecie zamówić tutaj.