Kazanie bez algorytmu. Papież Leon XIV mówi stop duchownym chatbotom
W Watykanie wydarzyła się rzecz, która brzmi jak początek żartu, ale żartem nie jest. Papież poprosił księży, by przestali korzystać ze sztucznej inteligencji do pisania kazań. Homilia, jak zaznaczył, ma być owocem modlitwy, refleksji i osobistego doświadczenia wiary, a nie efektem sprawnego algorytmu, który w trzy sekundy łączy przypowieść o synu marnotrawnym z aktualną sytuacją geopolityczną i cytatem z Augustyna. Trudno jednak oprzeć się pewnej ironii. Oto żyjemy w czasach, w których aplikacja w telefonie potrafi przypomnieć nam o nawodnieniu, policzyć kroki, dobrać dietę i napisać przemówienie na jubileusz wujka.
Ale gdy chodzi o sumienie, moralność i życie wieczne, okazuje się, że granica została przekroczona. Bo jak to, maszyna ma nam tłumaczyć dobro i zło? Czy naprawdę algorytm ma wyjaśniać, dlaczego warto nadstawiać drugi policzek, skoro sam nie posiada nawet pierwszego?
W tle pobrzmiewa obawa, że jeśli kazania zacznie pisać model językowy, to duchowny stanie się operatorem klawiatury, a nie pasterzem dusz. Że zamiast zmagać się z tekstem Ewangelii, wystarczy wpisać kilka haseł i kliknąć generuj. Pokusa jest zrozumiała. Algorytm nigdy nie ma gorszego dnia, nie męczy się po pogrzebie ani nie gubi wątku w połowie zdania. Jest zawsze gotowy, zawsze elokwentny i nigdy nie zapomni pointy. Z drugiej strony pojawia się pytanie, czy problemem jest sama technologia, czy może ludzka skłonność do skrótów. Jeśli ktoś chce wygłosić kazanie bez refleksji, zrobi to i bez pomocy sztucznej inteligencji. Różnica polega na tym, że teraz może to zrobić szybciej i z ładniejszymi zdaniami.
Paradoks polega na tym, że obawiamy się, iż AI zautomatyzuje moralność, podczas gdy moralność nigdy nie była czymś, co da się zautomatyzować.
Apel papieża można więc czytać jako próbę obrony czegoś bardziej kruchego niż instytucja. Chodzi o autentyczność. O to, by słowa wypowiadane z ambony były wynikiem osobistego zmagania, a nie kompilacją danych. Bo jeśli kazanie stanie się produktem generowanym na żądanie, to różnica między duchownym a chatbotem zacznie się niebezpiecznie zacierać.