Entuzjazm, inteligencja, przyzwoitość
Warren Buffett, jeden z najbardziej konsekwentnych myślicieli biznesowych naszych czasów, wielokrotnie powtarzał prostą zasadę, którą przekazywał m.in. w kontekście rekrutacji i budowania zespołów. Mówił, że w ludziach należy szukać trzech rzeczy: inteligencji, energii i przyzwoitości. I dodawał coś, co nadaje temu zestawowi zupełnie inny ciężar.
Jeśli ktoś nie ma tej ostatniej cechy, to dwie pierwsze cię zniszczą
To zdanie nie padło w próżni. Buffett mówił o nim w kontekście oceny ludzi, których dopuszcza się do kapitału, decyzji i odpowiedzialności. W jego świecie, zbudowanym na długoterminowym inwestowaniu i zaufaniu do menedżerów, dobór ludzi nie jest dodatkiem do strategii. Jest strategią. I właśnie dlatego ta triada nie jest zestawem miękkich kompetencji, tylko bardzo twardym filtrem ryzyka. Na pierwszy rzut oka inteligencja i entuzjazm wydają się wystarczające. To przecież dokładnie te cechy, które rynek nagradza najbardziej. Szybkość myślenia, zdolność do działania, ambicja, energia. Problem polega na tym, że bez przyzwoitości te cechy zaczynają działać w nieprzewidywalnym kierunku.
Inteligencja staje się narzędziem do omijania zasad, a energia paliwem do ich skutecznego naruszania.
W tym sensie zdanie Buffetta jest bardziej ostrzeżeniem niż radą. Jeśli ktoś jest bystry i zmotywowany, ale nie ma wewnętrznego kompasu, to nie jest neutralny. Jest potencjalnie niebezpieczny. To nie jest brak jednej z trzech cech, tylko powstanie bardzo konkretnej konfiguracji osobowości, która w dłuższym okresie działa destrukcyjnie. Taka osoba potrafi budować, ale równie skutecznie potrafi destabilizować, manipulować i wykorzystywać system na swoją korzyść.
Dlatego Buffett idzie jeszcze dalej i mówi, że jeśli ktoś nie ma przyzwoitości, to lepiej, żeby był głupi i leniwy .
To zdanie jest brutalne, ale logiczne. Brak kompetencji ogranicza skalę szkód. Brak przyzwoitości przy wysokiej kompetencji tę skalę multiplikuje. W kontekście długoterminowego funkcjonowania w biznesie ma to bardzo konkretne konsekwencje. Firmy nie rozpadają się najczęściej z powodu braku inteligencji. Rozpadają się z powodu erozji zaufania. Jedna decyzja podjęta bez przyzwoitości potrafi zniszczyć reputację budowaną latami. Jeden człowiek bez tej cechy potrafi zdemoralizować cały zespół. I odwrotnie, organizacje oparte na przyzwoitości budują coś, czego nie da się łatwo skopiować. Przewagę opartą na zaufaniu, która kumuluje się tak samo jak kapitał.