Jeśli ktoś zapyta Cię, gdzie powiodła się rewolucja, powiedz, że w Singapurze
Pytanie 'gdzie faktycznie udała się rewolucja?’ powraca regularnie w dyskusjach o marksizmie. Zwykle towarzyszy mu ironia, czasem kpina, częściej przekonanie, że każda próba wdrożenia idei wspólnotowych kończyła się katastrofą: biedą, represją, niewydolnością gospodarczą. A jednak istnieje miejsce, które konsekwentnie wymyka się temu schematowi. Miejsce, które zbudowało jeden z najsprawniej funkcjonujących systemów państwowych świata, a jednocześnie wdrożyło w praktyce wiele kluczowych założeń marksizmu – tyle że bez czerwonych sztandarów, bez rewolucyjnej retoryki i bez likwidacji rynku. Tym miejscem jest Singapur.
Paradoks polega na tym, że Singapur uchodzi dziś za finansową stolicę Azji, symbol efektywnego kapitalizmu i globalnej konkurencyjności. A jednak fundamenty jego sukcesu są w znacznej mierze antyliberalne, wspólnotowe i głęboko interwencjonistyczne.
Singapur przez większą część swojej nowoczesnej historii był peryferyjną kolonią brytyjską, portem handlowym bez zaplecza, bez surowców, bez jednolitej tożsamości narodowej. Po II wojnie światowej znalazł się w sytuacji skrajnie trudnej: wysoka stopa bezrobocia, napięcia etniczne, brak własnej armii i realnej suwerenności. W 1965 roku, po wymuszonym opuszczeniu Federacji Malezji, Singapur stał się niezależnym państwem wbrew własnej woli. W tym momencie władzę przejęła People’s Action Party (PAP) – partia, która rządzi nieprzerwanie do dziś. Jej lider, Lee Kuan Yew, był politykiem głęboko pragmatycznym, ale ideowo ukształtowanym przez socjalizm fabiański, marksizm i antykolonialną lewicę. PAP nigdy nie była partią liberalną w zachodnim sensie tego słowa. Była partią inżynierii społecznej, której celem było stworzenie nowego społeczeństwa – zdyscyplinowanego, równego w punktach startu i podporządkowanego interesowi zbiorowemu. I właśnie w tym kontekście warto przyjrzeć się pięciu obszarom, w których idee marksistowskie zostały w Singapurze wdrożone skuteczniej niż gdziekolwiek indziej
1. Państwowa kontrola nad ziemią i środkami produkcji
Jednym z fundamentalnych postulatów marksizmu jest ograniczenie prywatnej własności kluczowych zasobów. W Singapurze zostało to zrealizowane w sposób niemal modelowy – bez nacjonalizacyjnych dekretów i bez przemocy. Dziś około 90% ziemi w Singapurze należy do państwa. Obywatele i firmy nie kupują ziemi na własność, lecz korzystają z niej w ramach długoterminowych dzierżaw.
Kluczowy zasób – przestrzeń pozostaje pod pełną kontrolą wspólnoty reprezentowanej przez państwo. Państwo decyduje o przeznaczeniu gruntów, planowaniu urbanistycznym, lokalizacji przemysłu i infrastruktury.
Z perspektywy marksistowskiej to klasyczny przykład wyjęcia środka produkcji spod logiki spekulacji i prywatnej akumulacji kapitału. Różnica polega na tym, że Singapur zrobił to bez likwidowania rynku – rynek funkcjonuje, ale na warunkach narzuconych przez państwo.
2. Mieszkalnictwo jako prawo, nie towar
Jeśli istnieje jeden obszar, w którym Singapur zrealizował marksistowski ideał w sposób niemal podręcznikowy, jest nim mieszkalnictwo. Ponad 80% mieszkańców Singapuru mieszka w lokalach wybudowanych przez państwową agencję HDB (Housing & Development Board). Są to mieszkania dostępne cenowo, rozmieszczone według ściśle zaplanowanej struktury społecznej i etnicznej. Państwo aktywnie zapobiega gettoizacji, narzucając limity etniczne w poszczególnych blokach i dzielnicach. Mieszkanie nie jest w Singapurze wyłącznie aktywem inwestycyjnym. Jest narzędziem stabilizacji społecznej, kontroli nierówności i budowania klasy średniej. To dokładnie to, o czym marksizm mówił, krytykując spekulacyjny charakter rynku nieruchomości – tyle że tutaj wdrożone w sposób chłodny, technokratyczny i skuteczny.
3. Planowanie gospodarcze zamiast „niewidzialnej ręki rynku”
Singapur bywa nazywany rajem dla biznesu, ale to określenie jest mylące. To nie jest gospodarka laissez-faire. To gospodarka centralnie planowana w kluczowych sektorach, z aktywną rolą państwa jako inwestora, właściciela i koordynatora. Państwowe fundusze majątkowe (Temasek, GIC) kontrolują ogromną część gospodarki, posiadając udziały w strategicznych firmach: bankach, transporcie, energetyce, telekomunikacji. Państwo decyduje, które sektory rozwijać, gdzie lokować kapitał, jakie kompetencje są potrzebne na rynku pracy. Marksizm zakładał, że chaos kapitalizmu wynika z braku planowania. Singapur przyjął tę diagnozę – odrzucając jednocześnie ideę likwidacji rynku. Rynek istnieje, ale nie rządzi. Rządzi państwo.
4. Praca jako element kontraktu społecznego
W klasycznej wizji marksistowskiej praca miała zostać wyzwolona spod wyzysku kapitału. Singapur nie zniósł pracy najemnej, ale stworzył silny kontrakt społeczny, w którym państwo odgrywa rolę arbitra między kapitałem a pracownikiem. Związki zawodowe są ściśle powiązane z władzą państwową, konflikty pracownicze są minimalizowane, a bezrobocie utrzymywane na bardzo niskim poziomie. W zamian za dyscyplinę i lojalność wobec systemu, obywatele otrzymują bezpieczeństwo socjalne, mieszkanie, edukację i realną mobilność społeczną.
To nie jest liberalna wizja wolnego rynku pracy. To korporacjonistyczny, quasi-marksistowski model, w którym interes jednostki jest podporządkowany stabilności całości.
5. Kolektywizm zamiast indywidualizmu jako fundament kultury politycznej
Być może najważniejszy „dowód” nie dotyczy gospodarki, lecz mentalności. Singapur konsekwentnie budował kulturę polityczną opartą na prymacie wspólnoty nad jednostką. Ograniczenia wolności słowa, surowe prawo, silna kontrola państwa – wszystko to uzasadniane jest interesem społecznym. Marksizm zawsze zakładał, że indywidualizm liberalny jest ideologią klasową, maskującą nierówności. Singapur tę krytykę przyjął – bez teoretycznych sporów, bez filozoficznych manifestów. Po prostu wdrożył ją w praktyce.
Singapur pokazuje, że marksizm nie przegrał dlatego, że był błędny, lecz dlatego, że był wdrażany w sposób dogmatyczny, ideologiczny i oderwany od realiów.
W Singapurze udało się to, co nie udało się nigdzie indziej: połączono wspólnotową kontrolę nad kluczowymi zasobami z rynkiem, dyscypliną i technokratycznym zarządzaniem.