Powstała aplikacja, która pomaga walczyć z uzależnieniem od porno. Quittr to trochę Reddit, trochę Duolingo
Internet dał nam memy, pracę zdalną, doomscrolling i niekończący się dostęp do pornografii. No i teraz, trochę jak z dietami cud pojawia się kolejna rzecz, która ma nas z tego wyciągnąć. Tym razem w formie aplikacji. Poznajcie Quittr. Sprawa nie jest zero-jedynkowa. Nauka nie mówi, kiedy zaczyna się problem z pornografią. Ale jest moment, w którym przestaje to być zabawa, a zaczyna się problem.
Według badań problem zaczyna się tam, gdzie zachowanie zwiększa poczucie samotności, nakręca wstyd, pogłębia spadki nastroju. W dużym międzynarodowym badaniu z 2024 roku (ponad 80 tys. osób) okazało się, że około 5% ludzi deklaruje właśnie taki problematyczny wzorzec. Niby mało, ale to dalej miliony ludzi.
Quittr, czyli trochę terapia, trochę Reddit, trochę Excel
Tu wchodzi Quittr, aplikacja stworzona przez dwóch młodych Amerykanów, którzy uznali, że skoro wszyscy i tak siedzą w telefonie, to może telefon pomoże też przestać. I robi to na trzy sposoby. Społeczność zamiast samotności. Najważniejszy element to forum, gdzie ludzie piszą, że „znowu się złamali”, inni odpowiadają: „spoko, jutro nowy dzień, ktoś świętuje tydzień bez porno jak mały sukces życia. Brzmi trochę jak grupa wsparcia, trochę jak internetowy pamiętnik. I dokładnie o to chodzi.
– Miliony mężczyzn żyją w izolacji, zmagają się z uzależnieniem i cierpią po cichu — a nikt nie mówi do nich o tym wprost. Pornografia nie jest prawdziwym problemem. To tylko objaw głębszego kryzysu: braku więzi, tłumionych emocji i wstydu. Stworzyliśmy QUITTR, żeby przerwać ten cykl – mówią założyciele.
Statystyki, które bolą bardziej niż prawda
Aplikacja pokazuje Ci ile czasu spędzasz na oglądaniu porno, kiedy to robisz, co to wyzwala. Czyli klasyczne: dopóki tego nie liczysz, to problem nie istnieje. A jak policzysz… no cóż. Aplikacja notuje twoje postępy, śledzi nawyki i wyznacza małe cele. Jest trochę jak Duolingo, tylko zamiast „dziś nauczyłeś się 5 słów po hiszpańsku” masz: „dziś nie wpadłeś w spiralę”.
Quittr to appka, która łączy, społeczność, statystyki, pracę z nawykami, działa jako wsparcie, ale nie zastępuje terapii…
Czy to w ogóle działa?
Aplikacja ma ponad milion pobrań! Ponad 100 tys. płacących użytkowników. Brzmi jak sukces, ale eksperci studzą hype, bo aplikacja to nie terapia. To raczej wsparcie, narzędzie, pierwszy krok niż pełnoprawne leczenie. Badania prowadzone m.in. przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne czy zespoły akademickie z Uniwersytetu SWPS pokazują, że problematyczne korzystanie z pornografii najczęściej łączy się z emocjami, nie z „czasem oglądania”, często współwystępuje ze stresem, samotnością albo kompulsywnym korzystaniem z internetu, a największym problemem bywa… brak rozmowy, bo temat nadal jest tabu. Czyli dokładnie to, co próbuje „obejść” Quittr, tworząc przestrzeń, gdzie można o tym mówić bez skrępowania.
Trochę śmieszne, trochę smutne, trochę bardzo współczesne
Jest coś ironicznego w tym, że technologia stworzyła problem i technologia próbuje go teraz rozwiązać, ale może to po prostu znak czasów. Bo jeśli coś wynika z tej historii, to raczej nie to, że „wszyscy powinni kasować internet”, tylko że: ludzie zaczynają zauważać swoje nawyki, a to już całkiem sporo. Nie ma jednej definicji „uzależnienia od porno. ok. 5% osób doświadcza problematycznego używania. I może najważniejsze: to nie jest historia o porno. To jest historia o tym, że internet przestał być tylko rozrywką, a zaczął być czymś, co trzeba czasem ogarniać.
Aplikację polecają twórcy, którzy docierają z odbiorców.