Drobne zachwyty F5: koce IGGI od Hogai, czyli miękkość, która ma imię
Bo IGGY nie jest tylko serią koców. To zapis relacji. W centrum tej opowieści stoją Kokos i Pixel, dwa charciki włoskie, które nie tyle ’inspirowały’, co po prostu były. Towarzyszyły, układały się w miękkich przestrzeniach, poruszały z charakterystyczną lekkością. Ich sylwetki, proporcje i intuicja komfortu zostały przetłumaczone na język tkaniny. Tak powstało sześć wzorów każdy z własnym imieniem i osobowością: Kokos, Pixel, Figa, Lola, Lukier i Cukier.
To projektowanie, które nie udaje abstrakcji. Jest zakorzenione w rzeczywistości, a jednocześnie pozostaje bardzo graficzne, jakby ktoś zamknął ruch i emocję w geometrycznej formie. Paleta kolorystyczna IGGY balansuje między subtelnością a wyrazistością: ecru i beże spotykają się z pudrowym różem, fioletem i głębokim burgundem, przełamanym czernią. Kolor nie jest tu dekoracją, buduje charakter. Każdy wzór działa jak osobny portret.
Ale IGGY to także historia materiału. Koce zostały utkane w technice żakardowej, dzięki której każda strona opowiada tę samą historię inaczej, kolory na rewersie odwracają się, tworząc drugą, równie pełnoprawną wersję. Mięsista, gęsta tkanina (z przewagą bawełny z recyklingu) daje coś, co dziś jest niemal luksusem: poczucie fizycznego komfortu.

’Wzory nie powstają w próżni. KOLEKCJA IGGY zaczęła się od obserwacji — charcik włoski, jedna z najstarszych i najbardziej eleganckich ras psów świata, towarzyszy człowiekowi od ponad 2000 lat. Jego smukła sylwetka, subtelność i naturalna gracja były cenione przez arystokrację renesansową. Dziś zachwycają nas – ich szlachetna postawa, proporcje, elegancja ruchu i charakterystyczna sylwetka, które trudno wymyślić, bo po prostu istnieją. Kokos i Pixel są z nami w Hogai od dawna i ich obecność jest wpisana w każdą kolekcję tekstyliów, którą tworzymy. Teraz po raz pierwszy ta obecność ma konkretne imię i formę.’ — Patrycja Bruź-Soniewicka, założycielka Hogai i projektantka wzorów.
I może właśnie w tym tkwi największy urok tej kolekcji. W tym, że nie próbuje być tylko estetyczna. Jest dotykalna, osobista, trochę czuła. W świecie, w którym design coraz częściej powstaje w oderwaniu od rzeczywistości, IGGY przypomina, że najciekawsze historie już istnieją. Trzeba je tylko zauważyć.

![]()

