F5 poleca wystawę: 'Czuły Punkt Widzenia’ nie jest wystawą o nostalgii

Kuratorka Monika Osinkowska proponuje uważniejsze spojrzenie na materialny świat i na to, co dzieje się z rzeczami, kiedy pozwolimy im po prostu trwać. Wystawa jest czynna do 22 listopada 2026 roku w Instytucie Dizajnu w Kielcach.
.get_the_title().

Co zostaje po człowieku? Czasem nie fotografia ani wielka pamiątka, ale wyszczerbiony talerz, stary stół, kawałek tkaniny czy przedmiot, którego nikt już właściwie nie potrzebuje. „Czuły Punkt Widzenia” w Instytucie Dizajnu w Kielcach przygląda się właśnie takim rzeczom i pokazuje, że ich wartość często zaczyna się tam, gdzie kończy się perfekcja.

Przedmiot nigdy nie jest tylko przedmiotem. Dotykamy go, używamy, odkładamy na miejsce, przekazujemy dalej. Z czasem  drewno ciemnieje, pęka ceramika, metal pokrywa się patyną, a powierzchnie zaczynają zapisywać codzienne gesty.

Rzeczy, które przeżywają swoich właścicieli

Punktem wyjścia jest idea 'Tenderness’, czułości rozumianej nie jako cecha przedmiotu, ale jako sposób patrzenia na rzeczy, materiały i ludzi. To ważne, bo rzemiosło często funkcjonuje gdzieś pomiędzy sztuką a codziennością. Może działać przez dotyk, fakturę, ciężar, zapach czy ślad pozostawiony na powierzchni. W polskim kontekście ma to dodatkowe znaczenie.

Wojny, przesiedlenia i zmiany granic wielokrotnie przerywały ciągłość rodzinnego dziedzictwa.

W wielu domach nie zachowały się kosztowne pamiątki, ale pojedyncze przedmioty codziennego użytku, te, które ktoś zdążył zabrać ze sobą. Na wystawie zwykłe rzeczy stają się więc świadkami historii.

u góry Beata Wietrzyńska, Ślady 2025/2026, poniżej Katarzyna Harasym, Neokrysztaly

Stół, który pamięta dotyk

Jednym z nich jest stół z kolekcji Square Drop, wykonany z jednego kawałka molave na Filipinach w XVIII–XIX wieku. Na jego powierzchni zachowały się ślady użytkowania, nacięcia i słowa wycięte przez osoby, które z niego korzystały. Podczas konserwacji nie próbowano ich usunąć. Przeciwnie, pozostawiono je jako część historii przedmiotu.

Podobną logikę ma praca Jansen Spaltabaki. Powierzchnia stalowej szafki została przygotowana tak, aby mogła reagować na dotyk. W miejscach najczęściej chwytanych pojawiają się przebarwienia i patyna. Użytkownik nie podpisuje się na niej imieniem. Zostawia ślad sposobu, w jaki korzystał z przedmiotu.

Od lewej Jansen Spaltabaka, Kandelabr, Zag 2015-2024, Aliona Kryshtofik, Kaskada, 2026. Jansen Spaltabaka, Szafka ze stali węglowej, 2022

Ceramika, która nie udaje nowej

W „Czułym Punkcie Widzenia” dużo dzieje się również na powierzchni. Kasia Białek pokazuje wazony przypominające archeologiczne znaleziska. Ich „starość” jest jednak efektem świadomej pracy ze szkliwem i techniką. Katarzyna Harasym bierze z kolei dawne polskie kryształy i przekształca je pod wpływem wysokiej temperatury. Powstają „Neokryształy”, obiekty wyglądające jak duchy swoich poprzednich wcieleń. Zachowują ślady dawnego szlifowania, ale otrzymują nową formę.

Kasia Bialek, Karina Stefanska, Instalacja 
Katarzyna Harasym, Neokrysztaly

Jeszcze inaczej z czasem pracuje Huba Studio. Dwie ceramiczne butelki zostały naprawione metodą inspirowaną japońskim kintsugi. Pęknięcia wypełniono materiałem na bazie bursztynu i wykończono złotem. Uszkodzenie nie zostaje ukryte. Staje się częścią przedmiotu.

Nie wszystko musi być idealne

Wystawa pokazuje też, że ślad procesu może być równie interesujący jak perfekcyjnie wykończona powierzchnia. W kandelabrze jansen spaltabaki widoczne pozostają miejsca łączenia modułów, ślady ręcznego wygładzania i matowa powierzchnia nieszkliwionej porcelany. To świadome pozostawienie widocznego procesu powstawania. Podobną uważność można znaleźć w ręcznie toczonych naczyniach Macieja Gąsienicy Giewonta. Artysta wykorzystuje drewno pochodzące z chorych lub przeznaczonych do wycinki drzew. Sęki, przebarwienia, ślady po zranieniach czy otwory po owadach nie są tutaj wadami materiału. Są jego biografią.

Tokarka nie służy więc do wymazania historii drewna i nadania mu idealnej formy. Ma pomóc tę historię wydobyć.

Pamiątki z przyszłości, która nie nadeszła

Jedną z najbardziej osobistych prac jest patchwork Zuzanny Andrysewicz Na święte nigdy. Powstał z tkanin przechowywanych przez trzy pokolenia kobiet jednej rodziny: starej kapy, firanki i sukni odkładanej „na później”. To pozornie zwyczajne materiały, ale każdy wiąże się z jakimś wyobrażeniem przyszłości. Domem, który miał powstać. Okazją, która miała nadejść. Życiem, które miało wyglądać inaczej.

Przechowywanie rzeczy „na później” okazuje się więc przechowywaniem nadziei. W tym sensie przedmioty na wystawie nie opowiadają wyłącznie o przeszłości. Mówią również o przyszłości, której ktoś kiedyś oczekiwał.

„Czuły Punkt Widzenia” nie próbuje przekonać widza do jednej interpretacji. Raczej zachęca, żeby przy przedmiotach zostać trochę dłużej. Tak jak przy kwiatach z pracy Flora. Zamiast pokazywać je w momencie największego rozkwitu, trzy kompozycje obserwują ich naturalne przemijanie: tracące kolor płatki, wyginające się łodygi, odsłaniające się środki kwiatostanów i proces rozkładu. To właśnie te momenty, które zwykle uznajemy za nieestetyczne, stają się tutaj warte uwagi.

„Czuły Punkt Widzenia”
4.09–22.11.2026
Instytut Dizajnu w Kielcach, ul. Zamkowa 3

Twórcy: Zuzanna Andrysewicz, Kasia Białek (Karina Stefańska), Maciej Gąsienica Giewont, Katarzyna Harasym, Huba Studio, Jansen Spaltabaka, Aliona Kryshtofik, Agnieszka Mazur, Olga Milczyńska, Adam Sobota, Square Drop, Barbara Stelmachowska, Beata Wietrzyńska
Kuratorka: Monika Osinkowska

Agnieszka Mazur, Lampy, Memory of the Sea, 2026
Maciej Gąsienica-Giewont, Obiekty toczone, 2026
Na pierwszym planie Barbara Stelmachowska, Pustka, 2023

PO PRACY