Pokolenie Z idzie do muzeum. Jak projektuje się wystawy w 2026 roku?

Jak wygląda projektowanie wystaw dla pokolenia wychowanego w cyfrowej rzeczywistości? O tym opowiada Dorota Terlecka, autorka aranżacji m.in. głośnej „Kwestii kobiecej 1550–2025”, w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
.get_the_title().

Przyciągnięcie i utrzymanie uwagi widza to jedno z największych wyzwań, z którymi mierzą się dzisiaj muzea. Przez lata projektowanie ekspozycji coraz częściej przypominało tworzenie przestrzeni pod idealny kadr do zdjęcia, ale ten trend przestaje być wystarczający dla nowych odbiorców. Jak wygląda projektowanie wystaw dla pokolenia wychowanego w cyfrowej rzeczywistości? O tym opowiada Dorota Terlecka, autorka aranżacji m.in. głośnej „Kwestii kobiecej 1550–2025”.

Frekwencja w polskich muzeach rośnie szybciej, niż jeszcze dekadę temu można było przewidzieć. W 2025 roku odwiedziło je ponad 46 milionów osób, podczas gdy cztery lata wcześniej było to około 25 milionów, jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To nie jest jednorazowy wzrost ani efekt chwilowej mody, ale wyraźna zmiana w sposobie, w jaki publiczność chce dzisiaj doświadczać kultury.  Wraz z rosnącą publicznością rośnie też znaczenie samych wystaw i tego, jak są projektowane. 

Wystawa nie jest jedynie efektem pracy kuratora, który dobiera i opisuje dzieła. To złożony proces, w którym instytucja, narracja i projekt przestrzeni muszą działać razem. Gdy jeden z tych elementów nie zagra, widz zwykle to czuje, choć nie zawsze potrafi wskazać dlaczego.

© Hanna Połczyńska / www.kroniki.studio

Tę zależność dobrze rozumie Dorota Terlecka z Biuro Kreacja, specjalizująca się w projektowaniu wystaw, która w ostatnich latach była odpowiedzialna między innymi za aranżację barwnej ekspozycji „Alicja Wyszogrodzka. Polskie projekty Polscy Projektanci” w Muzeum Miasta Gdyni, efektownej  wystawy „Fangor. Poza obrazem” w Muzeum Narodowym w Gdańsku czy głośnej „Kwestii kobiecej 1550–2025” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Jak projektuje się dziś wystawy dla młodszych odbiorców, zwłaszcza pokolenia Z? Czy ich sposób odbioru wpływa na architekturę ekspozycji?

Dorota Terlecka, Biuro Kreacja: Oczywiście myślimy o technologii i o tym, jak widzowie korzystają dziś z telefonu na wystawach. Staramy się uwzględniać ich sposób odbioru, choćby to, że zdjęcia i filmy powstają głównie w pionie. Jednocześnie mam poczucie, że tym, co może naprawdę zainteresować młodsze pokolenie, jest doświadczenie czegoś zupełnie innego niż ekran. To osoby, które dorastały w świecie cyfrowym, dlatego często większe wrażenie robią na nich elementy manualne, dotykowe czy operujące światłem. Jeszcze kilka lat temu zastanawialiśmy się, czy wystawa powinna mieć „instagramowy” element, ale dziś wydaje się, że to zdecydowanie za mało.”

Co sprawiło, że „instagramowy” efekt przestał być wystarczający i czego dziś oczekuje się od dobrze zaprojektowanej wystawy?

Najważniejsze jest doświadczenie, coś, co zostaje z widzem na dłużej i zapada w pamięć. Widać to na przykładzie różnych ekspozycji, gdzie to właśnie jakość przeżycia, a nie pojedynczy efekt wizualny, decyduje o ich odbiorze. Dobrym przykładem jest „Kwestia kobieca”, o której sukcesie zdecydował przekaz merytoryczny. Tym, co może być dzisiaj najbardziej zaskakujące, jest właśnie możliwość przeżywania wystawy bez ciągłego pośrednictwa telefonu i bez myślenia o tym, jak coś będzie wyglądało na ekranie.

„Kwestia kobieca 1550–2025” to wystawa o ogromnej skali. Jak trafiłaś do tego projektu?

Nowe projekty to zazwyczaj efekt splotu różnych wydarzeń. Kiedy poproszono nas o przesłanie portfolio, zastanawiałam się, czy nie powinnam dostosować go do konkretnej instytucji. Ostatecznie zdecydowałam się wysłać pełne portfolio i – jak się okazało – to właśnie bardziej klasyczne wystawy, takie jak „Marzyciele epoki industrialnej” (Muzeum Narodowe w Gdańsku, 2023 rok) czy ekspozycja malarstwa niderlandzkiego (Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, 2024 rok), zadecydowały o wyborze mojej pracowni.

Czyli przeważyło jednak bardziej „tradycyjne” podejście do wystaw. A jak wyglądało spotkanie z tak ogromnym przedsięwzięciem?

Jeśli chodzi o samą skalę, to była żmudna, „mrówcza” praca polegająca na przenoszeniu wszystkich elementów do modelu 3D. Przez wiele miesięcy spotykałyśmy się z kuratorką (Alison M. Gingeras), pracując na modelu i przesuwając poszczególne prace, szukając najlepszego układu i rytmu ekspozycji. To etap, którego widz właściwie nie dostrzega, a który w przypadku tak dużej wystawy ma kluczowe znaczenie dla jej czytelności i odbioru.

Czego jeszcze obserwator nie widzi? Jak przebiega projektowanie scenografii wystawy?

Zaczyna się od scenariusza i listy obiektów, czasem też zdjęć. Początki pracy wcale nie są efektowne, musimy samodzielnie zmierzyć miejsce wystawy i na tej podstawie przygotować modele 3D. Na wczesnym etapie szukamy przede wszystkim klucza wizualnego lub materiałowego, który nada całości spójność. To zwykle praca zespołowa, często we współpracy z grafikiem. Następnie powstaje projekt koncepcyjny, a po jego akceptacji, projekt wykonawczy wraz z wyceną. W praktyce ten proces rzadko przebiega w pełni linearnie, często zmieniają się obiekty na wystawie, a czasem trzeba dostosować projekt do mniejszego budżetu.

Dla mnie najciekawsze są dwa momenty: etap pracy koncepcyjnej oraz sam montaż, kiedy możemy zobaczyć, jak projekt materializuje się w przestrzeni.

Czym właściwie różni się projektowanie wystaw od architektury wnętrz czy scenografii teatralnej i gdzie leży ta granica?

Projektowanie ekspozycji muzealnych polega przede wszystkim na wspieraniu ich narracji. Pomagamy opowiadać historię, której autorem jest kurator, przekładając ją na język przestrzeni i doświadczenia widza. To jednak nie jest tylko zabawa formą – to realny problem projektowy do rozwiązania. Naszym zadaniem jest stworzenie spójnej ekspozycji, która łączy treść, przestrzeń i odbiorcę.

Jak zostaje się projektantem wystaw? Czy polskie uczelnie tego uczą?

W Polsce nie jest to bardzo szeroko rozwinięta specjalizacja. Najbardziej rozbudowane programy związane z projektowaniem wystaw funkcjonują m.in. na ASP w Warszawie, ale podobne pracownie i ścieżki można znaleźć również na innych uczelniach, na przykład we Wrocławiu. Wciąż jest to jednak dość niszowa dziedzina, często realizowana w ramach szerszych kierunków, takich jak architektura wnętrz czy scenografia.

Ukończyłam wzornictwo przemysłowe, a swoje doświadczenie budowałam w praktyce ucząc się od starszych kolegów i koleżanek oraz podróżując i oglądając wystawy na świecie. To bardzo autorska dziedzina. Nie jest to zawód, którego można nauczyć się wyłącznie z podręczników, trzeba mieć ciekawość, chęć zagłębiania się w nowe tematy, szukania powiązań i uważnego obserwowania otaczającej rzeczywistości.

Jak zmiany społeczne i technologiczne w ostatnich latach wpłynęły na muzea i czy przełożyły się też na sposób pracy projektantów wystaw?

Ze względu na rozwój technologii mamy dzisiaj na pewno dużo większe możliwości i trudno z nich nie korzystać. Ale staramy się nie robić tego w sposób dominujący, szczególnie w wystawach stałych. Bliższe mi są rozwiązania haptyczne, związane z fizycznym doświadczeniem przestrzeni. Myślę, że wielu odbiorców ma już pewien przesyt technologią, spędzamy z nią dużą część dnia. Dlatego kontakt z czymś materialnym, realnym może być bardziej wartościowy. Poza tym technologia dosyć szybko się starzeje.

„Fangor. Poza obrazem” w Muzeum Narodowym w Gdańsku

 

„Fangor. Poza obrazem” w Muzeum Narodowym w Gdańsku
„Fangor. Poza obrazem” w Muzeum Narodowym w Gdańsku

Masz na koncie wystawy realizowane dla bardzo różnych instytucji, od Muzeum Emigracji w Gdyni, przez Muzeum Narodowe w Gdańsku, po Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Co daje taka różnorodność projektów w pracy nad wystawami?

Projektowanie ekspozycji dla różnych muzeów i instytucji kultury oznacza każdorazowo inną historię i nowe wyzwania. To pozwala nam się rozwijać i uczyć przy każdym projekcie. Traktuję to jako możliwość pracy w różnych konwencjach, od klasycznych ekspozycji muzealnych po bardziej współczesne formy prezentacji sztuki.

Czy wracasz na swoje wystawy po otwarciu, żeby zobaczyć, jak odbierają je zwiedzający?

Często wracam na te wystawy z rodziną albo znajomymi i za każdym razem jest to dla mnie ciekawe doświadczenie. Zwykle nie mam do tych projektów pełnego dystansu pamiętam wszystkie szczegóły, o które walczyliśmy tygodniami, i przez to trudno mi spojrzeć na całość. Dopiero patrząc oczami innych, zaczynam dostrzegać skalę tej pracy i znaczenie detali. Często mam poczucie, że coś można było jeszcze poprawić. Właściwie to reakcje innych ludzi pozwalają spojrzeć na projekt w pełni obiektywnie.

Co trudniej zaprojektować: wystawę, która ma trwać kilka miesięcy czy wystawę stałą?

Na pewno trudniejsze jest projektowanie ekspozycji stałych, ponieważ wymagają myślenia w dłuższej perspektywie,  trzeba zastanowić się, co przetrwa próbę czasu. Choć dziś wiemy, że nawet stałe ekspozycje po 10-12 latach wymagają zmian, to ważne jest, aby przez ten okres nadal wyglądały dobrze i pozostawały interesujące dla widzów. To oznacza konieczność projektowania bardziej uniwersalnych i trwałych rozwiązań, zarówno pod względem estetyki, jak i funkcjonalności.

Z kolei przy scenografii wystaw czasowych możemy pozwolić sobie na większą swobodę. Częściej pojawiają się tam rozwiązania bardziej eksperymentalne, mniej trwałe materiały czy odważniejsze gesty projektowe. Ta efemeryczność daje więcej możliwości i przestrzeni na coś zaskakującego.

„Alicja Wyszogrodzka. Polskie projekty Polscy Projektanci” w Muzeum Miasta Gdyni,

Czy po „Kwestii kobiecej” pojawił się apetyt na kolejne duże projekty? Pracujesz obecnie nad innymi wystawami?

Nie mam ambicji, żeby koniecznie wchodzić w największe projekty. Każda realizacja wymaga innego podejścia. Jesteśmy niedużym zespołem, dlatego do każdego projektu podchodzimy indywidualnie. Dobrze czuję się w miejscu, w którym jestem.  W tym roku otwieramy nasz projekt ekspozycji stałej dla Muzeum Gdańska, Muzeum Poczty Polskiej. Wcześniej zapraszamy do Muzeum Miasta Gdyni na wystawę poświęconą malarstwu Kazimierza Ostrowskiego, “Dla przyjaciół Kachu”. Pracujemy także nad projektami dla Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz Muzeum Emigracji w Gdyni, więc dzieje się naprawdę dużo. 

Więcej na https://biuro-kreacja.pl/

 

ARCHITEKTURA