Previous Slide Icon Next Slide Icon
Play Daily Button Pause Daily Button
Exit Daily Button

Dlaczego niektóre narody wygrywają, a inne przegrywają?

Nobliści Daron Acemoglu i James Robinson wykazali, że tam, gdzie instytucje były silne, władza była rozproszona i kontrolowana przez społeczeństwo, tam narody miały większe szanse na długotrwały rozwój.
.get_the_title().

To pytanie postawili sobie Daron Acemoglu i James Robinson, autorzy książki 'Dlaczego narody przegrywają’ i nobliści z ekonomii w 2024 roku. Ich odpowiedź to wcale nie bogactwo, zasoby naturalne, położenie geopolityczne, czy dziedzictwo kulturowe lecz instytucje.To one są kluczową zmienną, która decyduje o tym, czy dana społeczność ludzka rozwija się, prosperuje i radzi sobie z wyzwaniami, czy też popada w stagnację lub regres.

Instytucje definiują zasady gry, które determinują zachowania jednostek i grup, i to one, w swojej jakości, inkluzywności, otwartości i zdolności do adaptacji, stanowią fundament długotrwałego sukcesu lub porażki narodów.

Kluczowa obserwacja Acemoglu i Robinsona polega na rozróżnieniu między instytucjami inkluzywnymi i ekskluzywnymi. Instytucje inkluzywne to takie, które dają szerokiemu spektrum obywateli realną możliwość uczestniczenia w życiu politycznym i ekonomicznym, chronią prawa własności, zapewniają rządy prawa i tworzą ramy dla równej konkurencji. Przykładami takiej inkluzji są nowoczesne demokracje z silnymi i niezależnymi sądami, wolnym rynkiem i mechanizmami kontrolnymi oraz równym dostępem do edukacji i kapitału. Instytucje ekskluzywne natomiast to te, które faworyzują wąskie elity, monopolizują władzę i bogactwo, ograniczają dostęp do możliwości wielu ludzi i stają się narzędziami reprodukcji nierówności i oligarchii.

Tam, gdzie dominują instytucje ekskluzywne, promujące elity, rozwój gospodarczy jest krótkotrwały lub zakłócony, a narody mają większe skłonności do konfliktów, kryzysów i regresji.

Analiza historyczna, którą proponują autorzy, obejmuje rozmaite przypadki: od Europy Zachodniej i rewolucji przemysłowej, przez kolonialne imperia, po słabo rozwinięte państwa współczesne. Widzimy, że tam, gdzie instytucje wzmacniały udział obywateli w decyzjach gospodarczych i politycznych, tam narody szybciej wprowadzały innowacje, zwiększały produktywność i budowały stabilne społeczeństwa. Przykładem są Wielka Brytania i Holandia, które dzięki stosunkowo inkluzywnym instytucjom w XVII i XVIII wieku były w stanie jako pierwsze przeprowadzić rewolucję przemysłową. Z kolei społeczności, w których władza i zasoby koncentrowały się w rękach niewielkiej elity, często doświadczały stagnacji i konfliktów, ponieważ większość ludzi była pozbawiona motywacji, środków i praw, by inwestować w swoją przyszłość. Warto podkreślić, że instytucje nie są tylko formalnymi strukturami prawnymi, ale także zestawem praktyk, norm i oczekiwań, które kształtują sposób działania społeczeństwa. Dobre instytucje promują innowacje, konkurencję i przedsiębiorczość dzięki zapewnieniu bezpieczeństwa własności, równych szans i ochrony przed arbitralną władzą. Złe instytucje, nawet jeśli formalnie istnieje wolny rynek czy parlament, mogą być podważone przez korupcję, nepotyzm i brak rzeczywistej kontroli nad elitami. Taka dysfunkcjonalność powoduje, że potencjał ludzkiego kapitału i zasobów naturalnych pozostaje niewykorzystany.

Ta diagnoza ma ogromne implikacje dla współczesnego świata, który stoi wobec rosnącej fragmentaryzacji i braku spójnej metanarracji.

W dobie mediów cyfrowych i mediów społecznościowych obywatel otrzymuje informacje w bańkach, które potęgują polaryzację i utrudniają wypracowanie wspólnych celów. Brak konsensusu utrudnia budowanie instytucji, które mogłyby skutecznie zarządzać kluczowymi problemami, takimi jak bezpieczeństwo globalne, zmiany klimatyczne czy regulacja arsenału nuklearnego – (pisaliśmy o tym tutaj). Wyzwania te jednoznacznie wskazują na potrzebę nie tylko instytucji na poziomie państwowym, ale także instytucji ponadnarodowych, które będą mogły koordynować działania w skali globalnej i zapobiegać fragmentaryzacji w polityce i gospodarce. Idea silnych instytucji jest tym, co w historii wielokrotnie sprawdzało się jako warunek stabilności i rozwoju. Współczesna Unia Europejska, mimo wszystkich problemów, jest jednym z nielicznych przykładów takiego projektu. Oferuje ramy współpracy gospodarczej i politycznej, które w wielu obszarach tworzą większą stabilność niż jednolite państwa narodowe. Instytucje takie, jak Parlament Europejski czy Trybunał Sprawiedliwości UE, są przykładami mechanizmów, które mają potencjał wpływania na politykę w skali przekraczającej ramy poszczególnych krajów. Niestety, instytucje globalne, takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, mają coraz mniejszą sprawczość i skuteczność, co pokazuje, że samo istnienie instytucji nie wystarczy — muszą być one także silne, autonomiczne i wspierane przez szeroki konsensus społeczny, a tego brakuje. Recepta, którą wskazują Acemoglu i Robinson, a którą można odnieść do współczesnych wyzwań, jest dwojaka.

Po pierwsze, należy budować i umacniać instytucje inkluzywne, które zwiększają partycypację obywateli, chronią prawa jednostek i promują równy dostęp do zasobów.

Oznacza to nie tylko reformowanie systemów prawnych i politycznych, lecz także walkę z korupcją, zapewnianie niezależności sądów i wspieranie wolnych mediów. Po drugie, trzeba myśleć o instytucjach ponadnarodowych, które będą mogły skutecznie koordynować działania w obszarach wykraczających poza granice państw. Takie instytucje powinny być demokratyczne, przejrzyste i zdolne do działania w imieniu szerszej wspólnoty, zamiast stać się areną walki interesów największych państw. W świecie, który z jednej strony dynamizuje technologie, globalizację i mobilność, a z drugiej strony doświadcza coraz większego rozwarstwienia i polaryzacji, konieczność istnienia takich instytucji jest jeszcze większa. Problemy współczesne, takie jak regulacja broni masowego rażenia, ochrona środowiska, migracje czy globalne systemy podatkowe, nie mogą być skutecznie rozwiązane w izolacji przez pojedyncze państwa. Wymagają one mechanizmów, które pozwolą na wspólne podejmowanie decyzji i egzekwowanie ich w skali międzynarodowej.

Acemoglu i Robinson pokazują, że tam, gdzie instytucje były silne, władza była rozproszona i kontrolowana przez społeczeństwo, tam narody miały większe szanse na długotrwały rozwój.

Jeśli więc spojrzymy na dzisiejsze wyzwania przez pryzmat tej diagnozy, to kluczowym zadaniem współczesnej cywilizacji jest nie tylko utrzymanie, ale i rozwój instytucji, które będą chronić wspólne dobra, minimalizować podziały i budować wspólne ramy działania ponad podziałami narodowymi i ideologicznymi.

NAUKA